pasztet marchewkowy z żurawiną

Trzeci wpis w tym roku i już drugi pasztetowy :)

Przez tyle lat podchodziłam do pieczenia pasztetów jak przysłowiowy pies do jeża. Ale spróbowałam i… zamierzam upiec ich jeszcze wiele. Zawsze lubiłam pasztety mięsne (obecnie źle się czuję po ich spożyciu, więc nie spożywam), warzywne wcale nie są gorsze, tym bardziej, że wiem, jaka jest ich zawartość.

A przepis inspirowany tym z bloga slowly veggie

pasztet marchewkowySkładniki:

- 800 g marchwi;

- cebula;

- 6 łyżek kaszy manny;

- garść suszonej żurawiny;

- garść ziaren siemienia lnianego;

- łyżeczka kurkumy;

- łyżeczka curry; 

- łyżeczka pieprzu;

- łyżeczka tymianku;

- 1,5 łyżeczki soli;

- 3 jajka;

- łyżeczka masła klarowanego do smażenia;

Obraną marchew pokroić na mniejsze kawałki,

ugotować do miękkości w lekko osolonej wodzie, przestudzić.

Cebulę drobno posiekać, podsmażyć na rozgrzanym maśle, dodać do marchwi.

Dodać kaszę mannę, przyprawy i jajka, wszystko dokładnie zblendować.

Wsypać żurawinę i siemię lniane, wymieszać. 

Całość przełożyć do natłuszczonej foremki.

Piec w 180′ przez godzinę.

Odstawić na noc.

Rano zajadać z apetytem.

Smacznego;)

http://www.slowlyveggie.pl/pasztet-marchewkowy.html

pasztet warzywno- jaglany i moje wyzwanie na 2017

Początek roku zobowiązuje do zobowiązań:)

Nie, nie należę do osób, które startują w nowy rok z długaśną listą postanowień- uważam, że czasem, zupełnie niezależnie od nas samych, nie jesteśmy w stanie wprowadzić ich w życie. Szkoda czasu na wymyślanie potencjalnych źródeł rozczarowania, prawda?

A jednak mam postanowienie na ten rok. I dotyczy ono bloga. Czuję (i widzę), że w 2016 zaniedbałam blogowanie. Teoretycznie mogłabym sobie dać spokój (skoro mi nie idzie), ale pamiętam, jaką przyjemność dawało mi kiedyś systematyczne publikowanie przepisów.

Dlatego postanawiam- 52 przepisy w 2017. Przynajmniej!

Podobieństwo do facebookowej akcji książkowej- nieprzypadkowe. Przy okazji zachęcam do zmierzenia się z wyzwaniem czytelniczym- ja biorę w nim udział trzeci raz: w 2015 przeczytałam 70 książek, w 2016- 67. Zobaczymy, co przyniesie ten rok:) Moja rada na czytanie większej ilości książek- mniej telewizora!

A jak już się tak chwalę… przedstawiam Wam mój pierwszy, naprawdę udany, pasztet!

Nigdy jeszcze nie podjęłam się przygotowania pasztetu, choć od dłuższego czasu chodziło mi to po głowie. Przepis wzięłam z popularnego bloga Jadłonomia i nieco zmodyfikowałam pod produkty, które miałam w domu. To również moje pierwsze doświadczenie z pasztetem warzywnym, a ponieważ wyszedł naprawdę pyszny, to mam nadzieję, że nie ostatnie:)

pasztet jaglano warzywnySkładniki:

- 1 ½ szklanki ugotowanej kaszy jaglanej / około 3/4 suchej szklanki kaszy;

- szklanka orzechów laskowych, zmielonych w młynku lub blenderze-

- ja wykorzystałam mąkę orzechową ze sklepu ze zdrową żywnością;

- 100 ml oleju roślinnego;

- spora marchewka;

- pół selera;

- czerwona cebula;

- 2 – 3 łyżki sosu sojowego;

- 2 ziarna ziela angielskiego;

- 2 liście laurowe;

- łyżeczka majeranku;

- łyżeczka suszonej pietruszki;

- ½ łyżeczki lubczyku;

- ½ łyżeczki tymianku;

- spora szczypta gałki muszkatołowej;

- sól i czarny pieprz;

Na dnie dużego rondla lub garnka rozgrzać olej. Wrzucić pokrojoną w piórka cebulę.

Dodać liście laurowe, ziele angielskie i smażyć na niewielkim ogniu do czasu,

aż cebula będzie szklista i miękka.

W tym czasie marchewki oraz seler obrać i zetrzeć na tarce.

Wyjąć z cebuli ziele angielskie oraz liście laurowe, dodać przygotowane warzywa

i dusić na małym ogniu przez około 10 – 15 min, czyli do czasu, aż wszystko mocno zmięknie.

Ja dodatkowo lekko podlałam zwartość patelni wodą.

Miękkie warzywa przełożyć do dużej miski.

Dodać ugotowaną kaszę jaglaną, orzechy, olej oraz pozostałe przyprawy

i zmielić wszystko na gładką masę.

Doprawić do smaku solą i czarnym pieprzem.

Przełożyć do keksówki wyłożonej papierem do pieczenia lub posmarowanej olejem

i piec przez 30 – 45 minut w piekarniku rozgrzanym do 200 stopni.

Wyjąć, studzić przez całą noc, a rano kroić.

Mnie bardzo pasuje połączenie pasztetu z rukolą,

ale zachęcam Was do znalezienia Waszego ulubionego połączenia smakowego.

Wszystkiego inspirującego w Nowym Roku i..smacznego!