ricottowe kopytka ze szpinakiem

Oczywiście miały być gnocchi, ale że mnie akurat w trakcie gotowania coś wyprowadziło z równowagi, to zaniechałam zwracania uwagi na rozmiar i kształt kluski. Dlatego tego brzydactwa, mimo, że całkiem smaczne, nie zamierzam opatrzać cudną włoską nazwą. Choć, gwoli ścisłości, te wielkoludy to raczej kopyta, a nie kopytka;)

Hmm… Powiem Wam, że wstawianie przepisu na bloga to całkiem niezły sposób, aby oderwać się od przygotowań do egzaminu na nauczyciela mianowanego:) Zastanawiam się, jakie jeszcze pomysły przyjdą mi do głowy… :)

Składniki (proporcje podaję wg przepisu z bloga Cud Food, którym się inspirowałam):

- 1 kg ugotowanych ziemniaków, dokładnie rozgniecionych praską;

- 250 g sera ricotta;

- 300 g mąki pszennej (ja użyłam pełnoziarnistej, stąd ten „uroczy” kolor:);

- żółtko;

- łyżka oliwy z oliwek;

- łyżeczka soli;

- pół łyżeczki gałki muszkatołowej;

SZPINAK:

- 500 g świeżego szpinaku (u mnie mrożony);

- szalotka;

- 2 ząbki czosnku;

- 3 łyżki startego żółtego sera;

- łyżka masła;

- łyżka oliwy z oliwek;

- gałka muszkatołowa;

- sól, pieprz;

Rozgniecione ziemniaki wyrobić z serem, przesianą mąką, żółtkiem, oliwą, solą oraz gałką

na jednolite ciasto.

Z ciasta uformować najpierw (za pomocą dwóch małych łyżek lub dłoni) okrągłe kulki,

a następnie, naciskając je lekko wklęsłą stroną widelca na łyżeczce, uzyskać owalny kształt.

Gotować w osolonej, wrzącej wodzie przez minutę od wypłynięcia na powierzchnię.

SZPINAK: 

Rozgrzać na patelni masło i oliwę, zeszklić na nich posiekaną szalotkę i czosnek.

Wrzucić lekko pokrojony szpinak (ja wrzuciłam mrożony bez rozmrażania), wymieszać,

podgrzewać aż szpinak „zwiędnie” (a mrożony się rozmrozi i straci wodę).

Dodać starty ser żółty, gałkę, pieprz, sól, znów wymieszać, gotować aż do roztopienia sera.

Gnocchi podawać ze szpinakiem.

Ja dodatkowo- co widać na zdjęciu, okrasiłam je masłem, gdyż… Bo tak!

Smacznego.