pasztet warzywno- jaglany i moje wyzwanie na 2017

Początek roku zobowiązuje do zobowiązań:)

Nie, nie należę do osób, które startują w nowy rok z długaśną listą postanowień- uważam, że czasem, zupełnie niezależnie od nas samych, nie jesteśmy w stanie wprowadzić ich w życie. Szkoda czasu na wymyślanie potencjalnych źródeł rozczarowania, prawda?

A jednak mam postanowienie na ten rok. I dotyczy ono bloga. Czuję (i widzę), że w 2016 zaniedbałam blogowanie. Teoretycznie mogłabym sobie dać spokój (skoro mi nie idzie), ale pamiętam, jaką przyjemność dawało mi kiedyś systematyczne publikowanie przepisów.

Dlatego postanawiam- 52 przepisy w 2017. Przynajmniej!

Podobieństwo do facebookowej akcji książkowej- nieprzypadkowe. Przy okazji zachęcam do zmierzenia się z wyzwaniem czytelniczym- ja biorę w nim udział trzeci raz: w 2015 przeczytałam 70 książek, w 2016- 67. Zobaczymy, co przyniesie ten rok:) Moja rada na czytanie większej ilości książek- mniej telewizora!

A jak już się tak chwalę… przedstawiam Wam mój pierwszy, naprawdę udany, pasztet!

Nigdy jeszcze nie podjęłam się przygotowania pasztetu, choć od dłuższego czasu chodziło mi to po głowie. Przepis wzięłam z popularnego bloga Jadłonomia i nieco zmodyfikowałam pod produkty, które miałam w domu. To również moje pierwsze doświadczenie z pasztetem warzywnym, a ponieważ wyszedł naprawdę pyszny, to mam nadzieję, że nie ostatnie:)

pasztet jaglano warzywnySkładniki:

- 1 ½ szklanki ugotowanej kaszy jaglanej / około 3/4 suchej szklanki kaszy;

- szklanka orzechów laskowych, zmielonych w młynku lub blenderze-

- ja wykorzystałam mąkę orzechową ze sklepu ze zdrową żywnością;

- 100 ml oleju roślinnego;

- spora marchewka;

- pół selera;

- czerwona cebula;

- 2 – 3 łyżki sosu sojowego;

- 2 ziarna ziela angielskiego;

- 2 liście laurowe;

- łyżeczka majeranku;

- łyżeczka suszonej pietruszki;

- ½ łyżeczki lubczyku;

- ½ łyżeczki tymianku;

- spora szczypta gałki muszkatołowej;

- sól i czarny pieprz;

Na dnie dużego rondla lub garnka rozgrzać olej. Wrzucić pokrojoną w piórka cebulę.

Dodać liście laurowe, ziele angielskie i smażyć na niewielkim ogniu do czasu,

aż cebula będzie szklista i miękka.

W tym czasie marchewki oraz seler obrać i zetrzeć na tarce.

Wyjąć z cebuli ziele angielskie oraz liście laurowe, dodać przygotowane warzywa

i dusić na małym ogniu przez około 10 – 15 min, czyli do czasu, aż wszystko mocno zmięknie.

Ja dodatkowo lekko podlałam zwartość patelni wodą.

Miękkie warzywa przełożyć do dużej miski.

Dodać ugotowaną kaszę jaglaną, orzechy, olej oraz pozostałe przyprawy

i zmielić wszystko na gładką masę.

Doprawić do smaku solą i czarnym pieprzem.

Przełożyć do keksówki wyłożonej papierem do pieczenia lub posmarowanej olejem

i piec przez 30 – 45 minut w piekarniku rozgrzanym do 200 stopni.

Wyjąć, studzić przez całą noc, a rano kroić.

Mnie bardzo pasuje połączenie pasztetu z rukolą,

ale zachęcam Was do znalezienia Waszego ulubionego połączenia smakowego.

Wszystkiego inspirującego w Nowym Roku i..smacznego!

jaglane kotleciki z cukinią i marchewką

Tęsknię za gotowaniem…

Tęsknię za staniem przy garach, próbowaniem nowych przepisów, mieszaniem, smakowaniem. Nie tęsknię jedynie za sprzątaniem armagedonu, który czynię przy tej okazji:p

Niestety, ostatnio zupełnie nie umiem się zorganizować, nie mówiąc już o tym, żebym w panującym w moim życiu chaosie umiała znaleźć czas na pichcenie.

W takich momentach dziejowych bardzo przydaje się… choróbsko. I choć jestem zła, że moja odporność znów wybrała się na wakacje, to cieszę się z pysznych kotletów, które dzięki tym wakacjom mogłam przygotować:)

Kotleciki są bardzo smaczne, nie bez znaczenie są także ich walory zdrowotne. Bo oprócz bułki tartej- w niewielkiej ilości na szczęście- zawierają praktycznie same zdrowe składniki. Serdecznie polecam.

Inspiracja z kwestia smaku.

kotlety marchewkowo cukiniaSkładniki:

- cukinia- ok 250g;

- mała marchewka;

- 1/3 szklanki kaszy jaglanej- ilość przed ugotowaniem;

- jajko;

- 3 łyżki bułki tartej;

- po łyżce posiekanej natki pietruszki i koperku;

- sól, pieprz i suszone oregano;

- olej lub masło klarowane do smażenia;

Kaszę ugotować, a właściwie delikatnie rozgotować. Odstawić do ostygnięcia.

Cukinię zetrzeć na dużych oczkach tarki, odstawić na ok pół godziny, żeby puściła wodę,

a po tym czasie dokładnie osączyć.

Zetrzeć marchewkę.

Do cukinii wsypać bułkę tartą, wymieszać.

Dodać kaszę, marchewkę, pietruszkę, koper i przyprawy, a na końcu jajko.

Całość połączyć.

Z masy uformować kotleciki.

Smażyć na rozgrzanym oleju lub maśle klarowanym.

Kotleciki można również przed smażeniem obtoczyć w panierce z jajka i bułki tartej,

ja jednak unikam panierki ze względów refluksyjnych.

Do kotlecików przygotowałam prostą sałatkę- z gotowej mieszanki sałat, oliwek, suszonej żurawiny, polanych olejem migdałowym, posypanych siemieniem lnianym.

Dla mnie PYCHA:)

I Wam tego samego życzę:)

kluski z kaszy jaglanej i buraków

Za oknem szaro i buro, więc trzeba poszukać sposobów na wprowadzenie kolorów w życie.

Proponuję różowe kluseczki, które swój piękny kolor zawdzięczają burakom.

A buraki połączone z kaszą jaglaną stanowią naprawdę dobre dla naszego organizmu połączenie.

Pomysł na kluski zaczerpnięty z bloga zdrowa vege kuchnia.

Składniki:

- 1/2 szklanki suchej kaszy jaglanej;

- 3 średniej wielkości buraczki ;

- 7 łyżek mąki pełnoziarnistej);

- czubata łyżka mąki ziemniaczanej;

- przyprawy ( czosnek, pieprz, suszony rozmaryn, inne ulubione);

- sos sojowy lub sól do smak;

Ugotowane buraki zmielić blenderem.

Połączyć z ugotowaną kaszą jaglaną i przyprawami.

Zagotować wodę w garnku.

Wrzucać uformowane kluseczki na kilka minut do wrzątku.

Ugotowane kluseczki wyciągnąć łyżką cedzakową i zajadać. 

Smacznego.

kasza jaglana z pieczarkami

No i stało się- po raz pierwszy chyba w życiu jadłam kaszę jaglaną. I teraz już rozumiem peany na jej cześć w wykonaniu jaglanocholików:) Ja póki co powoli staję się kaszoholiczką, bez wskazania na konkretny rodzaj kaszy. Jak już pisałam- KASZA WYMIATA!

No dobra, poszłam na łatwiznę i przygotowałam kaszę z woreczka. Przypuszczam, że jest ona jakoś uprzednio przygotowywana, bo kasza nie trąci charakterystyczną ponoć goryczką. Ale obiecuję, że przejdę na bezworeczkową…kiedyś.

jaglana z pieczarkamiSkładniki:

- woreczek kaszy jaglanej;

- pieczarki w ilości dowolnej;

- cebula;

- łyżka margaryny w płynie;

- litr bulionu grzybowego (fuj, jakie to niezdrowe);

- sól;

Zagotować litr bulionu grzybowego, wrzucić woreczek kaszy, gotować do miękkości- u mnie ok 15 min.

Na rozgrzaną margarynę wrzucić pokrojoną cebulę, zeszklić. Żeby szklenie trwało krócej, polecam trik Jamiego- delikatnie posolenie cebuli przyśpiesza proces.

Dorzucić obrane i umyte pieczarki, dusić razem aż do odparowania płynu odpieczarkowego.

Ugotowaną kaszę wymieszać z pieczarkami. I już? I już- proste i smaczne danie na chorowanie, czyli stan w którym się obecnie znajduję.

Smacznego.