tortilla z burakiem, fetą i rukolą

Jeżeli widzicie aktywność na blogu, możecie być pewni, że właśnie jestem chora i przebywam na zwolnieniu. Aktualnie biję własne, niezbyt pożądane przeze mnie, rekordy (w ilości L4 w miesiącu, ilości opryszczek w miesiącu itp). Tragedia jakaś!

Dziś publikuję przepis na tortille z poprzedniego zwolnienia, gdyż, póki co, kolejny dzień odżywiam się zdrowotnym rosołkiem. Uwielbiam tortille, z wszelakim nadzieniem, burakową jadłam jednak po raz pierwszy. A ponieważ buraki i rukola są w mojej pierwszej dziesiątce produktów spożywczych, więc myślę, że taka kompozycja smakowa pojawi się w refluksyjnej kuchni wiele razy.

tortille z burakiemSkładniki (na dwie wypasione porcje):

- 4 placki tortilli;

- 4 małe ugotowane lub upieczone w piekarniku buraki;

- pół opakowania fety;

- rukola (ilość wg lubienia);

- łyżeczka rozmarynu;

- łyżka oliwy;

MIODOWY VINEGRETTE:

- 1 1/2 łyżki octu winnego;

- 3-4 łyżki oliwy;

- łyżka miodu;

- szczypta soli morskiej;

- świeżo zmielony czarny pieprz;

Ugotowane wcześniej buraki pokroić w plasterki.

Rozgrzać oliwę na patelni, wrzucić na nią pokrojone buraki, doprawić rozmarynem.

Chwilę razem podgrzewać, a następnie zdjąć z ognia.

Ułożyć placki tortilli na talerzach, a następnie umieścić na nich buraki,

pokrojoną w kostkę fetę oraz umytą rukolę.

Wszystkie składniki sosu wymieszać; sosem polać składniki umieszczone na placku.

Tortille zwinąć, a potem podgrzać.

Ja jestem leniwcem, więc robię to w mikrofali.

Zajadać:)

Smacznego.

nie wiem, co na obiad, czyli szybki krem marchewkowo- kukurydziany

Ten krem to fajna propozycja, jeśli nie mamy pomysłu na obiad, a chcemy, żeby było szybko i rozgrzewająco. Potrzebujemy jedynie puszki kukurydzy i kilku zabłąkanych w kuchni marchewek. Przygotowanie zupy trwa naprawdę krótko i wymaga minimalnego wysiłku.

No po prostu same plusy:)

Jeśli chodzi o użycie kukurydzy, która potencjalnie może szkodzić przy dolegliwościach refluksowych, zauważyłam, że niewielkie jej ilości nie przeszkadzają mojemu problematycznemu układowi pokarmowemu. Ale sprawdźcie, jak podziała na Wasze układziochy:)

zupa kukurydziano marchewkowaSkładniki (na 2 porcje):

- 3 małe marchewki;

- puszka kukurydzy;

- pół czerwonej cebuli;

- ok litra wody (lub, jeśli chcemy, żeby krem był bardziej gęsty, mniejsza jej ilość);

- sól, pieprz, curry, kurkuma;

- oliwa;

- pół kostki bulionu warzywnego (opcjonalnie!

ja nie używam dodatkowego tłuszczu, jeśli podsmażam cebulę na oliwie);

- uprażone na suchej patelni orzechy ziemne (może też być słonecznik);

Marchewki obrać, pokroić w kostkę.

Rozgrzać w garnku oliwę, zeszklić na niej pokrojoną w piórka cebulę.

Do cebuli dodać marchewkę oraz osączoną kukurydzę.

Doprawić solą i pieprzem, zalać wodą.

Gotować do miękkości marchewki.

Całość doprawić curry i kurkumą, lekko przestudzić i zblendować.

Podawać z prażonymi orzechami lub słonecznikiem.

Smacznego.

ziemniaczane kotlety z pieczarkami w panierce z otrębów pszennych i siemienia lnianego

Tylko na zwolnieniu można zaszaleć z pracochłonnością i czasochłonnością przygotowywanych potraw! „Takie kotlety pracochłonne?”- powiedzą pewnie niektórzy. Dla mnie tak. Na co dzień jestem, bardziej lub mniej przymusową, zwolenniczką szybkich dań i na pewno nie pokusiłabym się o przygotowanie posiłku wymagającego aż takiej ilości czasu spędzonego w kuchni.

No chyba, że zostałyby mi z obiadu ugotowane ziemniaki…

Czy takie jedzenie przy moich dolegliwościach nie szkodzi? Pewnie szkodzi, jak wszystko, co tłuste. Ja jednak traktuję je jak fast food (choć to bardziej slow food:) i pozwalam sobie na nie od wielkiego dzwonu. Wiecie- „normalni ludzie”, jak mają ochotę na coś niezdrowego, sięgają po pizzę, chipsy i takie tam, ja sobie przygotowuję… ziemniaczane kotlety ;)

kotlety ziemniaczane z pieczarkamiSkładniki:

- 75 dag ziemniaków;

- 3 jajka;

- 4 łyżki mąki;

- otręby pszenne i siemię lniane- do panierki (może być też bułka tarta);

FARSZ: 50 dag pieczarek+ cebula+ łyżka masła+ natka pietruszki+ sól+ pieprz;

Ziemniaki obrać, opłukać, ugotować w osolonej wodzie.

Dokładnie odcedzić, przepuścić przez praskę lub utłuc. Wystudzić.

Pieczarki oczyścić, opłukać, pokroić w plasterki.

Obrać cebulę, pokroić ją w kostkę, a następnie zeszklić na maśle.

Dodać pieczarki, przesmażyć, a potem dusić, aż odparuje płyn.

Przyprawić solą, pieprzem, ostudzić.

Połączyć z posiekaną natką pietruszki (ilość wg miłości do tej zieloności).

Do ziemniaków dodać 2 jajka, mąkę i trochę soli, wyrobić ciasto.

Ciasto podzielić na 6 części.

Każdą mocno rozpłaszczyć, na połowę wyłożyć farsz, złożyć, a następnie dokładnie zlepić brzegi.

Kotlety panierować w jajku i otrębach pszennych,wymieszanych z siemieniem lnianym,

smażyć na gorącym oleju.

Smacznego.

kurczak w owsiano- migdałowej panierce

Choróbsko to nic przyjemnego- to fakt! Ale kiedy na co dzień nie wiesz, w co włożyć ręce, choróbsko i idące za nim zwolnienie, to całkiem fajny czas na nadrobienie domowych zaległości… Na przykład w blogowaniu…

Mięsko? Dobre:) Zwłaszcza jeśli przyrządzi się je w nieco inny niż zawsze sposób. Dziś proponuję zmianę w zakresie panierki-tradycyjna, z bułki tartej odchodzi do lamusa, a zastępuje ją mieszanka zmielonych płatków owsianych i migdałów. Inaczej, a przede wszystkim zdrowiej:) Na pewno zdrowiu posłużyłaby jeszcze bardziej rezygnacja ze smażenia, ale nie dajmy się zwariować! Przypominam- słuchajmy naszego organizmu. Ja czułam się dobrze po tak przygotowanym mięsie.

Czego i Wam życzę:)

Inspiracja z bloga czerwień i błękit.

panierka migdal i platki owsianeSkładniki:

- filet z kurczaka;

- sól, pieprz;

- suszone przyprawy: słodka i ostra papryka, zioła prowansalskie, rozmaryn i czosnek;

– 2 łyżki migdałów (mogą być w płatkach);

- 2 łyżki płatków owsianych górskich;

- jajko;

- masło klarowane- do smażenia;

Płatki owsiane i migdały zmielić.

Ja zrobiłam to w młynku do kawy, ale przydatny będzie także malakser.

Mięso oczyścić. Pokroić w plastry grubości ok 1 cm. Lekko rozbić.

Posypać przyprawami z obu stron i włożyć na ok pół godziny do lodówki.

Jajka rozkłócić w miseczce.

Mieszankę owsiano- migdałową umieścić w głębszym talerzu.

Wyjętego z lodówki kurczaka panierować z obu stron najpierw w jajku,

a potem w płatkach i migdałach.

Smażyć na małym ogniu na rozgrzanym maśle, aż kotlety uzyskają złoty kolor.

Smacznego.

prosty krem dyniowy z prażonym słonecznikiem i siemieniem lnianym

Jej wysokość DYNIA zagościła w końcu i w mojej kuchni. Całą sobotę zajęło mi rozprawienie się z nią, ale dzięki temu w zamrażarce mam po kilka porcji puree dyniowego oraz dyni w kostkach, które czekają na swoją odsłonę…

Tymczasem proponuję Wam prostą zupę dyniową. Potrzeba zaledwie czterech składników, aby wyczarować jesień na talerzu. Polecam!

zupa dyniowaSkładniki (na dwie porcje):

- 1 1/2 szklanki pokrojonej w kostkę dyni;

- marchewka;

- czerwona cebula;

- litr wywaru warzywnego (u mnie na ekologicznej kostce);

- sól;

- curry i chilli w proszku (u mnie przyprawa, którą dostałam z Dubaju);

- łyżeczka masła klarowanego;

Marchewkę i cebulę obrać, pokroić byle jak- i tak będą ostatecznie blendowane.

Rozgrzać masło w garnku, wrzucić marchew, dynię i cebulę, podsmażać ok 3 min, zamieszać. 

Zalać wywarem warzywnym, posolić.

Gotować do miękkości warzyw, przestudzić.

Zawartość garnka zblendować na gładki krem.

Podgrzać i przyprawić curry oraz chilli- ilość wg uznania.

Podawać z prażonym słonecznikiem i siemieniem lnianym, uprażonymi na suchej patelni

(pamiętajcie prażąc siemię, żeby przykryć patelnie pokrywką, bo strzela!).

Smacznego.

amerykańskie mielone- z kapustą włoską

Bardzo smaczne kotlety. W gazecie, z której wzięłam przepis, podane z sosem pomidorowym, ale ponieważ unikam pomidorów (mocno zakwaszają) w mojej kuchni zaistniały w połączeniu z ryżem i beszamelem. I wiecie co? Lubię to:)

kotlety z kapustaSkładniki- na kotlety:

- 70 dag mięsa mielonego;

- 20 dag kapusty włoskiej;

- cebula;

- bułka;

- pół szklanki mleka;

- 2 jajka;

- 10 dag bułki tartej;

- 2 łyżki masła;

- sól, pieprz;

- olej do smażenia kotletów;

Kapustę włoską podlać niewielką ilością osolonej wody i gotować, aż będzie miękka.

Osączyć i drobno pokroić.

Cebulę obrać i posiekać.

Na patelni roztopić masło, zeszklić na nim cebulę z kapustą.

Ostudzić, dodać do mielonego mięsa.

Wymieszać z namoczoną w mleku i odciśniętą bułką, jajkami

(jeśli masa będzie zbyt rzadka dodać 2 łyżki bułki tartej).

Doprawić solą i pieprzem.

Uformować nieduże kotlety, obtoczyć w bułce tartej (lub nie-

-ja nie obtaczałam i też się ładnie usmażyły:)

Usmażyć z obu stron na rozgrzanym oleju.

Smacznego.

jogurtowo- kukurydziane ciasto z wiórkami kokosowymi

Wprawdzie już niedzielne popołudnie, ale może ktoś jeszcze chciałby wypełnić dom zapachem ciasta? Zwłaszcza, że to proponowane przeze mnie przygotowuje się naprawdę szybko…

Wypiek jest mocno wilgotny (zdecydowanie dla wielbicieli zakalców), słodki, smakowity i mieści się w keksowniku. To dobra opcja dla osób, dla których standardowa blacha to „dużo za dużo”. Oraz dla tych, dla których „małe co nieco” do kawy może być naprawdę małe:)

Przepis z gazetki z przepisami (nie wiem jakiej, bo przepis wycięty).

ciasto jogurtowo kukurydzianeSkładniki:

- 3 jajka;

- 180 g jogurtu naturalnego;

- pół szklanki cukru;

- 4 łyżki mąki kukurydzianej;

- 2 łyżeczki proszku do pieczenia;

- łyżeczka olejku waniliowego;

- pół szklanki wiórków kokosowych;

Piekarnik rozgrzać do 180′.

Jajka rozbić i połączyć z jogurtem naturalnym.

Dosypać cukier, całość zmiksować.

Mąkę kukurydzianą przesiać z proszkiem do pieczenia i dodać do masy jajeczno- jogurtowej.

Miksować do czasu, aż ciasto stanie się puszyste.

Na koniec do całości dodać olejek waniliowy i wiórki kokosowe i dokładnie wymieszać.

Keksówkę wyścielić papierem do pieczenia.

Ciasto (moje było mocno lejące i rzadkie) wlać do blaszki i wstawić do nagrzanego piekarnika.

Piec ok 40 min do suchego patyczka.

Smacznego.

muffinki z winogronami

Dostałam sporą ilość małych, ciemnych winogron. Trochę wciągnęłam na surowo- oczywiście bez pestek i bez skórek, więc, jakby to powiedzieć… zjadam je w dość paskudny wizualnie sposób. A bez pestek i skórek, bo i jedne i drugie potrafią podrażnić żołądek. Wystarczy, że rozstroiłam ten mój szwankujący organ produkowaną dla zdrowia herbatką z cytryną i miodem. Herbatką, która, notabene, wcale nie uchroniła mnie przed antybiotykiem…

No i skoro jestem taki biedny chorutek to, bez dwóch zdań, zasłużyłam na rozpieszczanie. A że nic nie poprawia mi humoru tak bardzo jak:

1) pichcenie;

2) zjadanie upichconego;

to wykorzystałam nadwyżkę winogron do stworzenia babeczek, na które przepis znalazłam na mojegotowanie.pl. Chyba jeszcze nie używałam miksera do przygotowania muffinek (mało tego- słyszałam, że to największy grzech, jaki można popełnić w tym zakresie) więc nie wiem, czy to przepis taki genialny, czy właśnie częściowe zmiksowanie składników spowodowało rewelacyjną strukturę ciasta- muffinki były bardzo puszyste w środku i chrupiące na zewnątrz. Polecam!

muffiny z winogronamiSkładniki:

- 2 szklanki maki pszennej;

- 1/4 szklanki cukru;

- łyżka proszku do pieczenia;

- szczypta soli;

- 3/4 szklanki oleju;

- szklanka mleka;

- jajko;

- kilka kropel olejku migdałowego;

- winogrona- wypestkowane- ok 3 na każdą muffinkę;

Suche składniki wymieszać w jednej misce.

W drugiej misce ubić mokre składniki.

Suche wsypać do mokrych, lekko wymieszać łyżką tak, żeby składniki się połączyły.

Ja, w ramach eksperymentu, wmieszałam ok 3 łyżki mąki za pomocą miksera, a resztę łyżką…

Taka fantazja…

Winogrona umyć, przekroić na pół, wyciagnąć pestki.

Formę na muffinki wyłożyć papilotkami. Do każdej z nich włożyć pełną łyżkę ciasta,

następnie 3 przekrojone winogrona, a potem przykryć kolejną łyżką ciasta.

Piec ok 20 min w temp. 180′.

Smacznego.

jaglane kotleciki z cukinią i marchewką

Tęsknię za gotowaniem…

Tęsknię za staniem przy garach, próbowaniem nowych przepisów, mieszaniem, smakowaniem. Nie tęsknię jedynie za sprzątaniem armagedonu, który czynię przy tej okazji:p

Niestety, ostatnio zupełnie nie umiem się zorganizować, nie mówiąc już o tym, żebym w panującym w moim życiu chaosie umiała znaleźć czas na pichcenie.

W takich momentach dziejowych bardzo przydaje się… choróbsko. I choć jestem zła, że moja odporność znów wybrała się na wakacje, to cieszę się z pysznych kotletów, które dzięki tym wakacjom mogłam przygotować:)

Kotleciki są bardzo smaczne, nie bez znaczenie są także ich walory zdrowotne. Bo oprócz bułki tartej- w niewielkiej ilości na szczęście- zawierają praktycznie same zdrowe składniki. Serdecznie polecam.

Inspiracja z kwestia smaku.

jaglane z cukiniąijuySkładniki:

- cukinia- ok 250g;

- mała marchewka;

- 1/3 szklanki kaszy jaglanej- ilość przed ugotowaniem;

- jajko;

- 3 łyżki bułki tartej;

- po łyżce posiekanej natki pietruszki i koperku;

- sól, pieprz i suszone oregano;

- olej lub masło klarowane do smażenia;

Kaszę ugotować, a właściwie delikatnie rozgotować. Odstawić do ostygnięcia.

Cukinię zetrzeć na dużych oczkach tarki, odstawić na ok pół godziny, żeby puściła wodę,

a po tym czasie dokładnie osączyć.

Zetrzeć marchewkę.

Do cukinii wsypać bułkę tartą, wymieszać.

Dodać kaszę, marchewkę, pietruszkę, koper i przyprawy, a na końcu jajko.

Całość połączyć.

Z masy uformować kotleciki.

Smażyć na rozgrzanym oleju lub maśle klarowanym.

Kotleciki można również przed smażeniem obtoczyć w panierce z jajka i bułki tartej,

ja jednak unikam panierki ze względów refluksyjnych.

Do kotlecików przygotowałam sos:do miseczki wlałam kubeczek jogurtu naturalnego,

dodałam 2 cm ogórka startego na tarce, sól, pieprz i zioła prowansalskie.

Całość wymieszałam, a następnie wstawiłam na ok pół godz do lodówki,

żeby składniki się przegryzły.

Dla mnie PYCHA:)

I Wam tego samego życzę:)

owsiane ciasto ze śliwkami, prażonym słonecznikiem i siemieniem lnianym

Powroty nie są łatweciasto owsiane ze sliwkami1. Zwłaszcza powroty do pracy po dłuższej przerwie- czuję się jakbym dopiero skończyła studia i zaczynała swoją „karierę zawodową”. Jest połowa września, a ja wciąż nie ogarniam wszystkiego, co powinnam ogarnąć…  W takiej sytuacji kucharzenie odchodzi na dalszy plan- jem to, co można przygotować błyskawicznie, zdarza się, że korzystam z gotowców.

Nie zmieniło się jednak to, że to gotowanie jest tym, co mnie uspokaja, przy czym się relaksuję…

A że ostatnio moje zapotrzebowanie na cukier wzrosło (oj, nie jestem z tego zadowolona!), na blog trafia kolejny wypiek.

Cudownie prosty, cudownie smaczny i… straszliwie kruchy. Podejrzewam, że gdybym użyła mniejszej blachy, rozsypywanie się znacznie by się zmniejszyło. Autorka bloga kuchnia Doroty, z którego zaczerpnęłam przepis, poleca blachę o średnicy 22 cm- myślę, że to nieprzekraczalne maksimum.

Składniki:

- 1 1/2 szklanki mąki pszennej ;

- 110 g miękkiego masła;

- 3/4 szklanki  cukru (dałam 1/4 szklanki);

- 1 żółtko (L);

- 1/2 szklanki płatków owsianych;

- uprażona na suchej patelni mieszanka słonecznika i siemienia lnianego- ok pół szklanki;

- płaska łyżeczka proszku do pieczenia;

- szczypta soli;

- 400 g śliwek;

Mąkę wymieszać z solą i proszkiem do pieczenia, odstawić.

Piekarnik rozgrzać do 180′.

Masło i cukier zmiksować na jednolitą masę. Dodać żółtko, znów zmiksować.

Dodać płatki owsiane, słonecznik i siemię lniane oraz mąkę, zmiksować na średnich obrotach.

Powstaną grube okruchy z ciasta.

Połową ciasta wysypać dno formy, wyścielonej papierem do pieczenia.

Na cieście poukładać blisko siebie ćwiartki śliwek, posypać resztą ciasta.

Piec 30 – 35 min do zrumienienia.

Studzić na kuchennej kratce w formie. Zimne ciasto posypać cukrem pudrem.

Smacznego.

ciasto owsiane ze sliwkami2