ziemniaczane kotlety z pieczarkami w panierce z otrębów pszennych i siemienia lnianego

Tylko na zwolnieniu można zaszaleć z pracochłonnością i czasochłonnością przygotowywanych potraw! „Takie kotlety pracochłonne?”- powiedzą pewnie niektórzy. Dla mnie tak. Na co dzień jestem, bardziej lub mniej przymusową, zwolenniczką szybkich dań i na pewno nie pokusiłabym się o przygotowanie posiłku wymagającego aż takiej ilości czasu spędzonego w kuchni.

No chyba, że zostałyby mi z obiadu ugotowane ziemniaki…

Czy takie jedzenie przy moich dolegliwościach nie szkodzi? Pewnie szkodzi, jak wszystko, co tłuste. Ja jednak traktuję je jak fast food (choć to bardziej slow food:) i pozwalam sobie na nie od wielkiego dzwonu. Wiecie- „normalni ludzie”, jak mają ochotę na coś niezdrowego, sięgają po pizzę, chipsy i takie tam, ja sobie przygotowuję… ziemniaczane kotlety ;)

kotlety ziemniaczane z pieczarkamiSkładniki:

- 75 dag ziemniaków;

- 3 jajka;

- 4 łyżki mąki;

- otręby pszenne i siemię lniane- do panierki (może być też bułka tarta);

FARSZ: 50 dag pieczarek+ cebula+ łyżka masła+ natka pietruszki+ sól+ pieprz;

Ziemniaki obrać, opłukać, ugotować w osolonej wodzie.

Dokładnie odcedzić, przepuścić przez praskę lub utłuc. Wystudzić.

Pieczarki oczyścić, opłukać, pokroić w plasterki.

Obrać cebulę, pokroić ją w kostkę, a następnie zeszklić na maśle.

Dodać pieczarki, przesmażyć, a potem dusić, aż odparuje płyn.

Przyprawić solą, pieprzem, ostudzić.

Połączyć z posiekaną natką pietruszki (ilość wg miłości do tej zieloności).

Do ziemniaków dodać 2 jajka, mąkę i trochę soli, wyrobić ciasto.

Ciasto podzielić na 6 części.

Każdą mocno rozpłaszczyć, na połowę wyłożyć farsz, złożyć, a następnie dokładnie zlepić brzegi.

Kotlety panierować w jajku i otrębach pszennych,wymieszanych z siemieniem lnianym,

smażyć na gorącym oleju.

Smacznego.

prosty krem dyniowy z prażonym słonecznikiem i siemieniem lnianym

Jej wysokość DYNIA zagościła w końcu i w mojej kuchni. Całą sobotę zajęło mi rozprawienie się z nią, ale dzięki temu w zamrażarce mam po kilka porcji puree dyniowego oraz dyni w kostkach, które czekają na swoją odsłonę…

Tymczasem proponuję Wam prostą zupę dyniową. Potrzeba zaledwie czterech składników, aby wyczarować jesień na talerzu. Polecam!

zupa dyniowaSkładniki (na dwie porcje):

- 1 1/2 szklanki pokrojonej w kostkę dyni;

- marchewka;

- czerwona cebula;

- litr wywaru warzywnego (u mnie na ekologicznej kostce);

- sól;

- curry i chilli w proszku (u mnie przyprawa, którą dostałam z Dubaju);

- łyżeczka masła klarowanego;

Marchewkę i cebulę obrać, pokroić byle jak- i tak będą ostatecznie blendowane.

Rozgrzać masło w garnku, wrzucić marchew, dynię i cebulę, podsmażać ok 3 min, zamieszać. 

Zalać wywarem warzywnym, posolić.

Gotować do miękkości warzyw, przestudzić.

Zawartość garnka zblendować na gładki krem.

Podgrzać i przyprawić curry oraz chilli- ilość wg uznania.

Podawać z prażonym słonecznikiem i siemieniem lnianym, uprażonymi na suchej patelni

(pamiętajcie prażąc siemię, żeby przykryć patelnie pokrywką, bo strzela!).

Smacznego.

jaglane kotleciki z cukinią i marchewką

Tęsknię za gotowaniem…

Tęsknię za staniem przy garach, próbowaniem nowych przepisów, mieszaniem, smakowaniem. Nie tęsknię jedynie za sprzątaniem armagedonu, który czynię przy tej okazji:p

Niestety, ostatnio zupełnie nie umiem się zorganizować, nie mówiąc już o tym, żebym w panującym w moim życiu chaosie umiała znaleźć czas na pichcenie.

W takich momentach dziejowych bardzo przydaje się… choróbsko. I choć jestem zła, że moja odporność znów wybrała się na wakacje, to cieszę się z pysznych kotletów, które dzięki tym wakacjom mogłam przygotować:)

Kotleciki są bardzo smaczne, nie bez znaczenie są także ich walory zdrowotne. Bo oprócz bułki tartej- w niewielkiej ilości na szczęście- zawierają praktycznie same zdrowe składniki. Serdecznie polecam.

Inspiracja z kwestia smaku.

kotlety marchewkowo cukiniaSkładniki:

- cukinia- ok 250g;

- mała marchewka;

- 1/3 szklanki kaszy jaglanej- ilość przed ugotowaniem;

- jajko;

- 3 łyżki bułki tartej;

- po łyżce posiekanej natki pietruszki i koperku;

- sól, pieprz i suszone oregano;

- olej lub masło klarowane do smażenia;

Kaszę ugotować, a właściwie delikatnie rozgotować. Odstawić do ostygnięcia.

Cukinię zetrzeć na dużych oczkach tarki, odstawić na ok pół godziny, żeby puściła wodę,

a po tym czasie dokładnie osączyć.

Zetrzeć marchewkę.

Do cukinii wsypać bułkę tartą, wymieszać.

Dodać kaszę, marchewkę, pietruszkę, koper i przyprawy, a na końcu jajko.

Całość połączyć.

Z masy uformować kotleciki.

Smażyć na rozgrzanym oleju lub maśle klarowanym.

Kotleciki można również przed smażeniem obtoczyć w panierce z jajka i bułki tartej,

ja jednak unikam panierki ze względów refluksyjnych.

Do kotlecików przygotowałam prostą sałatkę- z gotowej mieszanki sałat, oliwek, suszonej żurawiny, polanych olejem migdałowym, posypanych siemieniem lnianym.

Dla mnie PYCHA:)

I Wam tego samego życzę:)

zielone gazpacho, czyli obiad na upały

No i co było złego w niższych temperaturach, że musiały sobie pójść? Mam chyba psychiczną alergię na słońce, bo gdy na dworze robi się gorąco, najchętniej nie wychodziłabym z domu. Zjadanie ciepłych posiłków w upalne dni też raczej nie wchodzi w grę, a mimo to do tej pory raczej unikałam chłodników. Niesłusznie!

W zupie, którą dziś proponuję, większość składników jest dla mnie bezpieczna. Bałam się jedynie papryki, ale mój organizm całkiem dobrze sobie z nią poradził:) Wy też nie rezygnujcie i próbujcie:)

Przepis z internetów:)

zielone gaspachoSkładniki (4 porcje):

- duża zielona papryka, posiekana;

- ogórek gruntowy, obrany i posiekany;

- dojrzałe awokado, obrane i przekrojone na pół;

- posiekana mała cebulka;

- 2 łyżki natki pietruszki;

- 600 ml wywaru warzywnego- choć wydaje mi się, że powinno być mniej, nawet o połowę

(ale to mój pierwszy w życiu chłodnik, więc nie wiem, jaka powinna być jego konsystencja);

- łyżka octu jabłkowego;

- 3 łyżki oliwy z oliwek;

- kawałek ryby- u mnie był to mintaj, ugotowany na parze i posypany ziołami,

ludzie bez moich problemów mogą użyć wędzonego łososia;

- sól, pieprz;

- można też dodać 1/2 wyciśniętego ząbka czosnku;

Paprykę, ogórka, awokado, cebulkę i natkę pietruszki (oraz czosnek, jeśli używacie)

włożyć do miksera.

Wlać wywar, ocet i oliwę, doprawić solą i pieprzem, zmiksować.

Schłodzić i podawać lub przykryć i przechowywać w lodówce.

Przed podaniem nalać do miseczek. Do każdej dodać pokrojoną w paseczki rybę.

Smacznego.

tajski ryż i tłuszcze w diecie

W mojej refluksyjnej diecie brakuje bardzo wyrazistych smaków (brakuje też czekolady, ale jakoś za nią nie tęsknię:). Nie znaczy to, że to, co zjadam, jest mdłe- mam dość pokaźny zbiór przypraw wszelakich i całkiem nieźle wychodzi mi dosmaczanie czegoś, co w założeniu smakuje na nic:) Unikam jedynie dużych ostrości, bo wiem, że mi nie służą…

A jednak… Czasem próbuję. Z nadzieją, że może mój organizm już się zregenerował (naiwna!). Sprawdzam, jak się będę czuła po zjedzeniu czegoś, czego moja kuchnia już dawno nie widziała… Zdarza się, że wrażenia nie są do końca pozytywne. Tak też było po zjedzeniu tego ryżu- olej sezamowy, niestety, mi nie służy… A w połączeniu z papryką i imbirem…No… nie… Ale kiedyś jeszcze sięgnę po ten przepis, bo danie jest naprawdę smakowite! Zredukuję może tylko ilość oleju sezamowego.

Wiem już zatem, że ten olej mam ograniczać, ale to wcale nie znaczy, że Wy też musicie- pamiętajcie, żeby słuchać własnego organizmu! Jeśli chodzi o inne tłuszcze, w mojej diecie dozwolone są: olej kokosowy, masło, masło klarowane, oleje tłoczone na zimno, oliwa z oliwek, olej rzepakowy i ryżowy. Unikam natomiast smalcu, margaryny i masła roślinnego oraz miksów masła i masła roślinnego, ale takich paskudnych mieszanek nie stosuję już od dawna.

Przepis rodem z internetu.

po tajsku od dietetykaSkładniki (2 porcje):

- 100g ryżu;

- 3 cm kawałek imbiru;

- szczypta słodkiej papryki;

- odrobina dymki;

- 1/4 małej główki kapusty pekińskiej;

- 1/2 żółtej papryki bez skóry;

- 2 jajka;

- 2 łyżeczki oleju sezamowego;

- 2 łyżki oliwy;

co odrzuciłam z pierwotnej formy przepisu, a co można dodać

- w sposobie przyrządzenia zawarłam wszystko:

- 1/2 ząbka czosnku;

- 1/2 średniego pora, przekrojonego wzdłuż;

- 4 gałązki szczypiorku;

Ryż ugotować wg przepisu na opakowaniu.

Imbir obrać i zetrzeć na tarce o małych oczkach. Czosnek drobno posiekać.

Pora i kapustę dokładnie opłukać i pokroić na kawałki.

Paprykę pokroić w kostkę, a szczypiorek posiekać ukośnie.

Jajka roztrzepać w misce razem z olejem sezamowym i szczyptą soli.

Na dużą nieprzywierającą patelnię wlać oliwę, dodać imbir i czosnek.

Podgrzewać ok 2 min na średnim ogniu, co chwilę mieszając. Doprawić słodką papryką.

Dodać paprykę i pora, mieszając podgrzewać przez ok 2-3 min, aż warzywa zmiękną.

Do zawartości patelni wsypać ryż i wymieszać, a gdy się podgrzeje,

wrzucić kapustę pekińską i szczypior. Mieszając podgrzewać ok 1- 2 min.

Wlać masę jajeczną i mieszając podgrzewać do czasu, aż jajka się zetną.

Podawać od razu po przyrządzeniu.

Smacznego.

kokosowy krem z buraka z dodatkiem suszonych pomidorów

Uwielbiam buraki. Nie jem ich zbyt często, bo jako leniwiec kulinarny nie przepadam za jedzeniem, na które muszę długo czekać. Dlatego moje spotkania z burakiem na ogół wyglądają tak, że nawet jeśli do dania potrzebuję dwóch sztuk tego warzywa, to gotuję lub piekę od razu cały kg, a potem zamrażam. Polecam ten sposób na oszczędzenie czasu w kuchni!

Czy jako refluksyjni możemy je jeść? Jeśli w określeniu produktów dozwolonych i zakazanych będziecie się posiłkować misterem Google to zauważycie, że buraki znajdują się raz po jasnej, a raz po ciemnej stronie mocy. Co w takiej sytuacji zrobić? Spróbować! Tak, jak już wspominałam (i na pewno będę do tego wracać) jedną z najważniejszych zasad dietetycznych osób z problemami ze strony układu pokarmowego powinno stać się słuchanie własnego organizmu. Mój na szczęście chociaż w tym zakresie współpracuje z moimi preferencjami kulinarnymi:)

Nie szaleję natomiast za mlekiem kokosowym. Muszę jednak przyznać, że w połączeniu z burakiem i pomidorkami suszonymi (uwaga! nie dawajcie ich za dużo, bo lubią się odbijać!) smakuje mi bardzo:)

Przepis z bloga kulinarnezapiskiolki.

krem burakczanySkładniki:

- 1/2 kg buraków;

- 3 kawałki suszonych pomidorów;

- pół czerwonej cebuli;

- 800 ml wywaru z warzyw;

- 200 ml mleczka kokosowego;

- płatki migdałów;

- sól, pieprz;

- łyżeczka soku z cytryny;

- olej lub oliwa z oliwek;

Poddusić na oliwie pokrojoną w plasterki cebulę.

Po 10 minutach dodać pokrojone buraki i odsączone pomidory.

Dusić razem ok. 15 minut.

Całość zalać wywarem, gotować do miękkości buraków.  

Dodać sok z cytryny, doprawić solą i pieprzem.

Wlać mleczko kokosowe, całość zmiksować na krem.

Posypać płatkami migdałów uprażonymi na suchej patelni.

Smacznego.

pasta do chleba z awokado i jajek

Uwielbiam pasty do chleba, zarówno te gotowe, jak i te robione samodzielnie w domu. Ze sklepowymi przeważnie jest taki problem, że lista składników jest długa jak szyja żyrafy. Ostatnio staram się więc ich unikać. Ale wobec tych domowych też mam pewien zarzut- jadam teraz mniej chleba niż kiedyś, głównie na śniadanie, no i… nie wyobrażam sobie, że wstaję wcześniej po to, żeby ukręcić pastę:) Taki ze mnie leniwiec:)

Dlatego proponowana dziś przeze mnie pasta pojawia się głównie w weekendy, gdy nie muszę się nigdzie spieszyć. Ze względu na zawartość awokado, to pasta dobra dla mojej niedoczynnej tarczycy. Smaczliwka ( inna nazwa awokado) ma jednak także inne, dobre dla naszego organizmu właściwości- obniża cholesterol, zawiera sporo potasu, wapnia i fosforu oraz witamin: E, A, B1, B2, C, PP, K, H, kwasu pantotenowego i kwasu foliowego. A w duecie z jajkiem świetnie smakuje:)

pasta z awokadoSkładniki (1 porcja):

- jajko;

- 1/3 dojrzałego awokado;

- 1/3 łyżeczki soku z cytryny;

- 1/2 łyżeczki oliwy;

- sól, pieprz;

Ugotowane na półmiękko jajko posiekać w kosteczkę i włożyć do miseczki.

Awokado obrać, skropić sokiem z cytryny i pokroić w drobną kostkę.

Przełożyć do miseczki z jajkiem, wymieszać z oliwą, doprawić solą i pieprzem.

Całość można również rozgnieść widelcem na papkowatą masę.

Ja mam jednak swój patent na szybkie przygotowanie pasty- do łączenia składników używam…

siekacza do masła, takiego jakiego używa się do przygotowania ciasta kruchego.

Wszystkie składniki pasty (jajko i awokado kroję jedynie na pół)

wrzucam do plastikowego pojemnika o podstawie zbliżonej do kwadratu,

tak, żeby siekacz się zmieścił (w tym pojemniku przechowuję później resztę pasty w lodówce)

i siekam, siekam, siekam, do uzyskania pożądanej konsystencji.

Smacznego.

sałata z truskawkami, awokado i mozzarellą, czyli letnia refluksyjność

Wczoraj chciałam przygotować na obiad makaron z twarogiem i truskawkami, truskawek już jednak nie znalazłam. To znak, że sezon truskawkowy 2016 przechodzi właśnie do historii. A szkoda, bo tych, niekoniecznie przeze mnie lubianych, truskawek w tym roku zjadłam zaskakująco dużo. Może dlatego, że na inne owoce nie mam pozwolenia?;)

Jako zwieńczenie sezonu proponuję lekką sałatę z awokado i truskawkami. Sałata zdecydowanie na lato- zamiast truskawek można do niej użyć np nektarynek, może malin- kiedy temperatura nie zachęca do włączania kuchenki czy innych urządzeń. Niektórych może wystraszyć awokado, które jest dość kaloryczne- pamiętajcie jednak, że zawiera taki dobry tłuszczyk, który nie odkłada się w boczkach, a zostaje od razu spalony przez organizm. Ja zaczęłam ostatnio jadać awokado dość regularnie, bo świetnie wpływa na pracę mojej niedoczynnej tarczycy.

Przepis z internetów.

sałata z mozarellą i truskawkamiSkładniki (na jedną porcję):

- 1/3 główki sałaty lodowej;

- garść roszponki lub rukoli;

- 5 dużych truskawek pokrojonych w ćwiartki;

- 50g mozzarelli pokrojonej w półplasterki czy jakoś tak:)

- 2 rozdrobnione i zrumienione na suchej patelni orzechy włoskie;

- 1/3 dojrzałego awokado pokrojonego w pióra;

- 3 łyżki sosu winegret (przygotowanego z łyżki musztardy, 4 łyżek oliwy, łyżki soku z cytryny, połowy łyżeczki miodu, soli i pieprzu);

Wszystkie składniki sałaty połączyć w dużej salaterce lub, tak jak ja, układać dowolnie na talerzu.

Skropić sosem, posypać orzechami.

Podawać zaraz po przygotowaniu.

Smacznego.

pulpety drobiowe z kaszą manną, czyli refluks i produkty mięsne

Zgodnie z zapowiedzią w kolejnych postach będę zamieszczać informacje nt produktów, które Refluksyjni i inni pokarmowo cierpiący mogą spożywać oraz tych, których powinni unikać. Tak, jak już wspominałam, to nasze ciało jest najlepszym diagnostą i to, co nie służy jednej osobie, niekoniecznie musi szkodzić innej… To prawda, którą będę powtarzać.

Aż do znudzenia!

Na pierwszy ogień- produkty mięsne. Zdecydowanie dozwolone są drób bez skóry (kurczak, indyk), chuda wołowina i cielęcina, można również spokojnie pałaszować mięso z zająca, królika, a nawet dziczyznę. Unikamy natomiast wieprzowiny, baraniny, podrobów, kaczki i gęsi.

Jeśli chodzi o wędliny, polecane są oczywiście drobiowe i wołowe, ewentualnie parówki (tak, parówki!), o ile przygotowano je z drobiu lub cielęciny. Niestety, z diety wykluczamy tłuste wieprzowe wędliny, salami, moje ukochane kabanoski, parówki wieprzowe, konserwy i pasztety.

Ważne- w dozwolonej parówce powinno być przynajmniej 70% mięsa i 0% tzw MOM, czyli mięsa oddzielanego mechanicznie. I jeszcze jednak świętość-im krótszy skład, a w nim tajemniczych literek, które nam nic nie mówią, tym lepiej. I nieważne, czy chodzi o parówki czy jogurt. 

Moją dzisiejszą propozycję przygotowałam z drobiu. Muszę się przyznać, że jeszcze niedawno myśl o gotowanym mięsie przyprawiała mnie o mdłości. Obecnie coraz bardziej się do niego przekonuję. Okazuje się, że nie trzeba smażyć w panierce na głębokim tłuszczu, żeby przyrządzić smaczne i zdrowe danie. Sekret tkwi w przyprawach. O których innym razem:) Dziś wspomnę jedynie, że unikamy ostrości…

Droga przepisu na bloga: internety- pani dietetyk- ja- blog. Przepraszam, że pulpety na zdjęciu są nieostre- jakieś takie niefotogeniczne wyszły i trzeba było to zamaskować. Zaręczam za to, że są naprawdę smaczne:)

pulpety drobiowe zkasza mannaSkładniki (4 porcje- czyli dla 4 osób):

- 500 g mielonej piersi kurczaka (lub indyka);

- mały ząbek czosnku (jeśli ktoś może, bo mnie czosnek wykańcza;

dlatego w pulpetach używam koperku, a ostatnio nawet świeżej bazylii;

- 2 łyżki kaszy manny;

- jajko;

- sól, pieprz;

Z mięsa, kaszy, jajka i przypraw wyrobić jednolitą masę.

Jeśli chodzi o mielone mięso to najfajniej byłoby zmielić je w maszynce,

ewentualnie poprosić o zmielenie w dobrym sklepie mięsnym.

Ja maszynki nie posiadam, takiegoż sklepu jak dotąd nie znalazłam,

za to odkryłam, że mój robot kuchenny znacznie ułatwia mi przygotowanie tych pulpetów.

Wszystkie składniki po prostu wrzucam do tego szerokiego naczynia robota,

przekręcam wajchę i mam gotową masę mięsną:)

Z masy należy ulepić kulki, najlepiej wielkości orzecha włoskiego.

Jedna ważna uwaga- jeśli przygotowujecie pulpety z mięsa, które wcześniej było zamrożone,

dobrze byłoby po odmrożeniu osączyć je z wody.

Masa mięsna będzie wówczas bardziej zwarta,

a pulpety finalnie mogą lepiej prezentować się na talerzu.

Nie to, co u mnie:)

Kulki włożyć do wrzącej wody i gotować ok 15 min na wolnym ogniu.

Pulpety można podać np z ziemniakami- u mnie na zdjęciu z kaszą gryczaną niepaloną

i surówką z marchwi, jabłka, soku z cytryny i oliwy.

Smacznego.

kluski z kaszy jaglanej i buraków

Za oknem szaro i buro, więc trzeba poszukać sposobów na wprowadzenie kolorów w życie.

Proponuję różowe kluseczki, które swój piękny kolor zawdzięczają burakom.

A buraki połączone z kaszą jaglaną stanowią naprawdę dobre dla naszego organizmu połączenie.

Pomysł na kluski zaczerpnięty z bloga zdrowa vege kuchnia.

Składniki:

- 1/2 szklanki suchej kaszy jaglanej;

- 3 średniej wielkości buraczki ;

- 7 łyżek mąki pełnoziarnistej);

- czubata łyżka mąki ziemniaczanej;

- przyprawy ( czosnek, pieprz, suszony rozmaryn, inne ulubione);

- sos sojowy lub sól do smak;

Ugotowane buraki zmielić blenderem.

Połączyć z ugotowaną kaszą jaglaną i przyprawami.

Zagotować wodę w garnku.

Wrzucać uformowane kluseczki na kilka minut do wrzątku.

Ugotowane kluseczki wyciągnąć łyżką cedzakową i zajadać. 

Smacznego.