11/2017 makaron z karmelizowaną czerwoną kapustą

Nie myślałam, że można jeść makaron z kapustą. No dobra- łazanki to makaron z kapustą:)

Ale na to, że z tradycyjnie kojarzącą się kapustą można stworzyć niebanalne, nowoczesne zestawienie, to bym nie wpadła. A jednak!

Makaron z kapustą, fetą (lub serem kozim) i prażonymi orzechami to naprawdę smaczna propozycja obiadowa. Przydatna zwłaszcza wówczas, kiedy został nam kawalątek kapusty, nie wiemy, co z nim zrobić, a tak bardzo nie lubimy wyrzucać jedzenia. Polecam:)

Przepis z bloga trawa cytrynowa.

makaron z karmelizowaną kapustą czerwonąSkładniki:

- 200 g makaronu- najlepiej tagliatelle, u mnie nie bardzo szerokie wstążki;

- ½ główki czerwonej kapusty;

- czerwona cebula;

- 2 łyżki masła;

- 100 ml octu balsamicznego;

- 3-4 łyżki cukru trzcinowego;

- 2 łyżki orzechów włoskich;

- świeży tymianek;

- sól, pieprz;

- 50 g koziego sera- u mnie feta;

Z kapusty usunąć głąb, resztę drobno poszatkować.

Ja- leniwiec pierwszej wody- starłam kapustę w robocie kuchennym.

Cebulę pokroić w piórka.

Na dużej patelni roztopić masło, dodać kapustę i cebulę.

Po kilku minutach dodać ocet, 3 łyżki cukru trzcinowego, dusić pod przykryciem 30 min.

W międzyczasie ugotować makaron.

Posiekane orzechy włoskie uprażyć na patelni.

Na patelnię wrzucić brązowy cukier, gdy się rozpuści, dodać orzechy.

Makaron podać z karmelizowaną kapustą, orzechami, tymiankiem i kozim serem (lub fetą).

Smacznego.

pasztet warzywno- jaglany i moje wyzwanie na 2017

Początek roku zobowiązuje do zobowiązań:)

Nie, nie należę do osób, które startują w nowy rok z długaśną listą postanowień- uważam, że czasem, zupełnie niezależnie od nas samych, nie jesteśmy w stanie wprowadzić ich w życie. Szkoda czasu na wymyślanie potencjalnych źródeł rozczarowania, prawda?

A jednak mam postanowienie na ten rok. I dotyczy ono bloga. Czuję (i widzę), że w 2016 zaniedbałam blogowanie. Teoretycznie mogłabym sobie dać spokój (skoro mi nie idzie), ale pamiętam, jaką przyjemność dawało mi kiedyś systematyczne publikowanie przepisów.

Dlatego postanawiam- 52 przepisy w 2017. Przynajmniej!

Podobieństwo do facebookowej akcji książkowej- nieprzypadkowe. Przy okazji zachęcam do zmierzenia się z wyzwaniem czytelniczym- ja biorę w nim udział trzeci raz: w 2015 przeczytałam 70 książek, w 2016- 67. Zobaczymy, co przyniesie ten rok:) Moja rada na czytanie większej ilości książek- mniej telewizora!

A jak już się tak chwalę… przedstawiam Wam mój pierwszy, naprawdę udany, pasztet!

Nigdy jeszcze nie podjęłam się przygotowania pasztetu, choć od dłuższego czasu chodziło mi to po głowie. Przepis wzięłam z popularnego bloga Jadłonomia i nieco zmodyfikowałam pod produkty, które miałam w domu. To również moje pierwsze doświadczenie z pasztetem warzywnym, a ponieważ wyszedł naprawdę pyszny, to mam nadzieję, że nie ostatnie:)

pasztet jaglano warzywnySkładniki:

- 1 ½ szklanki ugotowanej kaszy jaglanej / około 3/4 suchej szklanki kaszy;

- szklanka orzechów laskowych, zmielonych w młynku lub blenderze-

- ja wykorzystałam mąkę orzechową ze sklepu ze zdrową żywnością;

- 100 ml oleju roślinnego;

- spora marchewka;

- pół selera;

- czerwona cebula;

- 2 – 3 łyżki sosu sojowego;

- 2 ziarna ziela angielskiego;

- 2 liście laurowe;

- łyżeczka majeranku;

- łyżeczka suszonej pietruszki;

- ½ łyżeczki lubczyku;

- ½ łyżeczki tymianku;

- spora szczypta gałki muszkatołowej;

- sól i czarny pieprz;

Na dnie dużego rondla lub garnka rozgrzać olej. Wrzucić pokrojoną w piórka cebulę.

Dodać liście laurowe, ziele angielskie i smażyć na niewielkim ogniu do czasu,

aż cebula będzie szklista i miękka.

W tym czasie marchewki oraz seler obrać i zetrzeć na tarce.

Wyjąć z cebuli ziele angielskie oraz liście laurowe, dodać przygotowane warzywa

i dusić na małym ogniu przez około 10 – 15 min, czyli do czasu, aż wszystko mocno zmięknie.

Ja dodatkowo lekko podlałam zwartość patelni wodą.

Miękkie warzywa przełożyć do dużej miski.

Dodać ugotowaną kaszę jaglaną, orzechy, olej oraz pozostałe przyprawy

i zmielić wszystko na gładką masę.

Doprawić do smaku solą i czarnym pieprzem.

Przełożyć do keksówki wyłożonej papierem do pieczenia lub posmarowanej olejem

i piec przez 30 – 45 minut w piekarniku rozgrzanym do 200 stopni.

Wyjąć, studzić przez całą noc, a rano kroić.

Mnie bardzo pasuje połączenie pasztetu z rukolą,

ale zachęcam Was do znalezienia Waszego ulubionego połączenia smakowego.

Wszystkiego inspirującego w Nowym Roku i..smacznego!

tortilla z burakiem, fetą i rukolą

Jeżeli widzicie aktywność na blogu, możecie być pewni, że właśnie jestem chora i przebywam na zwolnieniu. Aktualnie biję własne, niezbyt pożądane przeze mnie, rekordy (w ilości L4 w miesiącu, ilości opryszczek w miesiącu itp). Tragedia jakaś!

Dziś publikuję przepis na tortille z poprzedniego zwolnienia, gdyż, póki co, kolejny dzień odżywiam się zdrowotnym rosołkiem. Uwielbiam tortille, z wszelakim nadzieniem, burakową jadłam jednak po raz pierwszy. A ponieważ buraki i rukola są w mojej pierwszej dziesiątce produktów spożywczych, więc myślę, że taka kompozycja smakowa pojawi się w refluksyjnej kuchni wiele razy.

tortille z burakiemSkładniki (na dwie wypasione porcje):

- 4 placki tortilli;

- 4 małe ugotowane lub upieczone w piekarniku buraki;

- pół opakowania fety;

- rukola (ilość wg lubienia);

- łyżeczka rozmarynu;

- łyżka oliwy;

MIODOWY VINEGRETTE:

- 1 1/2 łyżki octu winnego;

- 3-4 łyżki oliwy;

- łyżka miodu;

- szczypta soli morskiej;

- świeżo zmielony czarny pieprz;

Ugotowane wcześniej buraki pokroić w plasterki.

Rozgrzać oliwę na patelni, wrzucić na nią pokrojone buraki, doprawić rozmarynem.

Chwilę razem podgrzewać, a następnie zdjąć z ognia.

Ułożyć placki tortilli na talerzach, a następnie umieścić na nich buraki,

pokrojoną w kostkę fetę oraz umytą rukolę.

Wszystkie składniki sosu wymieszać; sosem polać składniki umieszczone na placku.

Tortille zwinąć, a potem podgrzać.

Ja jestem leniwcem, więc robię to w mikrofali.

Zajadać:)

Smacznego.

ziemniaczane kotlety z pieczarkami w panierce z otrębów pszennych i siemienia lnianego

Tylko na zwolnieniu można zaszaleć z pracochłonnością i czasochłonnością przygotowywanych potraw! „Takie kotlety pracochłonne?”- powiedzą pewnie niektórzy. Dla mnie tak. Na co dzień jestem, bardziej lub mniej przymusową, zwolenniczką szybkich dań i na pewno nie pokusiłabym się o przygotowanie posiłku wymagającego aż takiej ilości czasu spędzonego w kuchni.

No chyba, że zostałyby mi z obiadu ugotowane ziemniaki…

Czy takie jedzenie przy moich dolegliwościach nie szkodzi? Pewnie szkodzi, jak wszystko, co tłuste. Ja jednak traktuję je jak fast food (choć to bardziej slow food:) i pozwalam sobie na nie od wielkiego dzwonu. Wiecie- „normalni ludzie”, jak mają ochotę na coś niezdrowego, sięgają po pizzę, chipsy i takie tam, ja sobie przygotowuję… ziemniaczane kotlety ;)

kotlety ziemniaczane z pieczarkamiSkładniki:

- 75 dag ziemniaków;

- 3 jajka;

- 4 łyżki mąki;

- otręby pszenne i siemię lniane- do panierki (może być też bułka tarta);

FARSZ: 50 dag pieczarek+ cebula+ łyżka masła+ natka pietruszki+ sól+ pieprz;

Ziemniaki obrać, opłukać, ugotować w osolonej wodzie.

Dokładnie odcedzić, przepuścić przez praskę lub utłuc. Wystudzić.

Pieczarki oczyścić, opłukać, pokroić w plasterki.

Obrać cebulę, pokroić ją w kostkę, a następnie zeszklić na maśle.

Dodać pieczarki, przesmażyć, a potem dusić, aż odparuje płyn.

Przyprawić solą, pieprzem, ostudzić.

Połączyć z posiekaną natką pietruszki (ilość wg miłości do tej zieloności).

Do ziemniaków dodać 2 jajka, mąkę i trochę soli, wyrobić ciasto.

Ciasto podzielić na 6 części.

Każdą mocno rozpłaszczyć, na połowę wyłożyć farsz, złożyć, a następnie dokładnie zlepić brzegi.

Kotlety panierować w jajku i otrębach pszennych,wymieszanych z siemieniem lnianym,

smażyć na gorącym oleju.

Smacznego.

prosty krem dyniowy z prażonym słonecznikiem i siemieniem lnianym

Jej wysokość DYNIA zagościła w końcu i w mojej kuchni. Całą sobotę zajęło mi rozprawienie się z nią, ale dzięki temu w zamrażarce mam po kilka porcji puree dyniowego oraz dyni w kostkach, które czekają na swoją odsłonę…

Tymczasem proponuję Wam prostą zupę dyniową. Potrzeba zaledwie czterech składników, aby wyczarować jesień na talerzu. Polecam!

zupa dyniowaSkładniki (na dwie porcje):

- 1 1/2 szklanki pokrojonej w kostkę dyni;

- marchewka;

- czerwona cebula;

- litr wywaru warzywnego (u mnie na ekologicznej kostce);

- sól;

- curry i chilli w proszku (u mnie przyprawa, którą dostałam z Dubaju);

- łyżeczka masła klarowanego;

Marchewkę i cebulę obrać, pokroić byle jak- i tak będą ostatecznie blendowane.

Rozgrzać masło w garnku, wrzucić marchew, dynię i cebulę, podsmażać ok 3 min, zamieszać. 

Zalać wywarem warzywnym, posolić.

Gotować do miękkości warzyw, przestudzić.

Zawartość garnka zblendować na gładki krem.

Podgrzać i przyprawić curry oraz chilli- ilość wg uznania.

Podawać z prażonym słonecznikiem i siemieniem lnianym, uprażonymi na suchej patelni

(pamiętajcie prażąc siemię, żeby przykryć patelnie pokrywką, bo strzela!).

Smacznego.

jaglane kotleciki z cukinią i marchewką

Tęsknię za gotowaniem…

Tęsknię za staniem przy garach, próbowaniem nowych przepisów, mieszaniem, smakowaniem. Nie tęsknię jedynie za sprzątaniem armagedonu, który czynię przy tej okazji:p

Niestety, ostatnio zupełnie nie umiem się zorganizować, nie mówiąc już o tym, żebym w panującym w moim życiu chaosie umiała znaleźć czas na pichcenie.

W takich momentach dziejowych bardzo przydaje się… choróbsko. I choć jestem zła, że moja odporność znów wybrała się na wakacje, to cieszę się z pysznych kotletów, które dzięki tym wakacjom mogłam przygotować:)

Kotleciki są bardzo smaczne, nie bez znaczenie są także ich walory zdrowotne. Bo oprócz bułki tartej- w niewielkiej ilości na szczęście- zawierają praktycznie same zdrowe składniki. Serdecznie polecam.

Inspiracja z kwestia smaku.

kotlety marchewkowo cukiniaSkładniki:

- cukinia- ok 250g;

- mała marchewka;

- 1/3 szklanki kaszy jaglanej- ilość przed ugotowaniem;

- jajko;

- 3 łyżki bułki tartej;

- po łyżce posiekanej natki pietruszki i koperku;

- sól, pieprz i suszone oregano;

- olej lub masło klarowane do smażenia;

Kaszę ugotować, a właściwie delikatnie rozgotować. Odstawić do ostygnięcia.

Cukinię zetrzeć na dużych oczkach tarki, odstawić na ok pół godziny, żeby puściła wodę,

a po tym czasie dokładnie osączyć.

Zetrzeć marchewkę.

Do cukinii wsypać bułkę tartą, wymieszać.

Dodać kaszę, marchewkę, pietruszkę, koper i przyprawy, a na końcu jajko.

Całość połączyć.

Z masy uformować kotleciki.

Smażyć na rozgrzanym oleju lub maśle klarowanym.

Kotleciki można również przed smażeniem obtoczyć w panierce z jajka i bułki tartej,

ja jednak unikam panierki ze względów refluksyjnych.

Do kotlecików przygotowałam prostą sałatkę- z gotowej mieszanki sałat, oliwek, suszonej żurawiny, polanych olejem migdałowym, posypanych siemieniem lnianym.

Dla mnie PYCHA:)

I Wam tego samego życzę:)

zielone gazpacho, czyli obiad na upały

No i co było złego w niższych temperaturach, że musiały sobie pójść? Mam chyba psychiczną alergię na słońce, bo gdy na dworze robi się gorąco, najchętniej nie wychodziłabym z domu. Zjadanie ciepłych posiłków w upalne dni też raczej nie wchodzi w grę, a mimo to do tej pory raczej unikałam chłodników. Niesłusznie!

W zupie, którą dziś proponuję, większość składników jest dla mnie bezpieczna. Bałam się jedynie papryki, ale mój organizm całkiem dobrze sobie z nią poradził:) Wy też nie rezygnujcie i próbujcie:)

Przepis z internetów:)

zielone gaspachoSkładniki (4 porcje):

- duża zielona papryka, posiekana;

- ogórek gruntowy, obrany i posiekany;

- dojrzałe awokado, obrane i przekrojone na pół;

- posiekana mała cebulka;

- 2 łyżki natki pietruszki;

- 600 ml wywaru warzywnego- choć wydaje mi się, że powinno być mniej, nawet o połowę

(ale to mój pierwszy w życiu chłodnik, więc nie wiem, jaka powinna być jego konsystencja);

- łyżka octu jabłkowego;

- 3 łyżki oliwy z oliwek;

- kawałek ryby- u mnie był to mintaj, ugotowany na parze i posypany ziołami,

ludzie bez moich problemów mogą użyć wędzonego łososia;

- sól, pieprz;

- można też dodać 1/2 wyciśniętego ząbka czosnku;

Paprykę, ogórka, awokado, cebulkę i natkę pietruszki (oraz czosnek, jeśli używacie)

włożyć do miksera.

Wlać wywar, ocet i oliwę, doprawić solą i pieprzem, zmiksować.

Schłodzić i podawać lub przykryć i przechowywać w lodówce.

Przed podaniem nalać do miseczek. Do każdej dodać pokrojoną w paseczki rybę.

Smacznego.

tajski ryż i tłuszcze w diecie

W mojej refluksyjnej diecie brakuje bardzo wyrazistych smaków (brakuje też czekolady, ale jakoś za nią nie tęsknię:). Nie znaczy to, że to, co zjadam, jest mdłe- mam dość pokaźny zbiór przypraw wszelakich i całkiem nieźle wychodzi mi dosmaczanie czegoś, co w założeniu smakuje na nic:) Unikam jedynie dużych ostrości, bo wiem, że mi nie służą…

A jednak… Czasem próbuję. Z nadzieją, że może mój organizm już się zregenerował (naiwna!). Sprawdzam, jak się będę czuła po zjedzeniu czegoś, czego moja kuchnia już dawno nie widziała… Zdarza się, że wrażenia nie są do końca pozytywne. Tak też było po zjedzeniu tego ryżu- olej sezamowy, niestety, mi nie służy… A w połączeniu z papryką i imbirem…No… nie… Ale kiedyś jeszcze sięgnę po ten przepis, bo danie jest naprawdę smakowite! Zredukuję może tylko ilość oleju sezamowego.

Wiem już zatem, że ten olej mam ograniczać, ale to wcale nie znaczy, że Wy też musicie- pamiętajcie, żeby słuchać własnego organizmu! Jeśli chodzi o inne tłuszcze, w mojej diecie dozwolone są: olej kokosowy, masło, masło klarowane, oleje tłoczone na zimno, oliwa z oliwek, olej rzepakowy i ryżowy. Unikam natomiast smalcu, margaryny i masła roślinnego oraz miksów masła i masła roślinnego, ale takich paskudnych mieszanek nie stosuję już od dawna.

Przepis rodem z internetu.

po tajsku od dietetykaSkładniki (2 porcje):

- 100g ryżu;

- 3 cm kawałek imbiru;

- szczypta słodkiej papryki;

- odrobina dymki;

- 1/4 małej główki kapusty pekińskiej;

- 1/2 żółtej papryki bez skóry;

- 2 jajka;

- 2 łyżeczki oleju sezamowego;

- 2 łyżki oliwy;

co odrzuciłam z pierwotnej formy przepisu, a co można dodać

- w sposobie przyrządzenia zawarłam wszystko:

- 1/2 ząbka czosnku;

- 1/2 średniego pora, przekrojonego wzdłuż;

- 4 gałązki szczypiorku;

Ryż ugotować wg przepisu na opakowaniu.

Imbir obrać i zetrzeć na tarce o małych oczkach. Czosnek drobno posiekać.

Pora i kapustę dokładnie opłukać i pokroić na kawałki.

Paprykę pokroić w kostkę, a szczypiorek posiekać ukośnie.

Jajka roztrzepać w misce razem z olejem sezamowym i szczyptą soli.

Na dużą nieprzywierającą patelnię wlać oliwę, dodać imbir i czosnek.

Podgrzewać ok 2 min na średnim ogniu, co chwilę mieszając. Doprawić słodką papryką.

Dodać paprykę i pora, mieszając podgrzewać przez ok 2-3 min, aż warzywa zmiękną.

Do zawartości patelni wsypać ryż i wymieszać, a gdy się podgrzeje,

wrzucić kapustę pekińską i szczypior. Mieszając podgrzewać ok 1- 2 min.

Wlać masę jajeczną i mieszając podgrzewać do czasu, aż jajka się zetną.

Podawać od razu po przyrządzeniu.

Smacznego.

kokosowy krem z buraka z dodatkiem suszonych pomidorów

Uwielbiam buraki. Nie jem ich zbyt często, bo jako leniwiec kulinarny nie przepadam za jedzeniem, na które muszę długo czekać. Dlatego moje spotkania z burakiem na ogół wyglądają tak, że nawet jeśli do dania potrzebuję dwóch sztuk tego warzywa, to gotuję lub piekę od razu cały kg, a potem zamrażam. Polecam ten sposób na oszczędzenie czasu w kuchni!

Czy jako refluksyjni możemy je jeść? Jeśli w określeniu produktów dozwolonych i zakazanych będziecie się posiłkować misterem Google to zauważycie, że buraki znajdują się raz po jasnej, a raz po ciemnej stronie mocy. Co w takiej sytuacji zrobić? Spróbować! Tak, jak już wspominałam (i na pewno będę do tego wracać) jedną z najważniejszych zasad dietetycznych osób z problemami ze strony układu pokarmowego powinno stać się słuchanie własnego organizmu. Mój na szczęście chociaż w tym zakresie współpracuje z moimi preferencjami kulinarnymi:)

Nie szaleję natomiast za mlekiem kokosowym. Muszę jednak przyznać, że w połączeniu z burakiem i pomidorkami suszonymi (uwaga! nie dawajcie ich za dużo, bo lubią się odbijać!) smakuje mi bardzo:)

Przepis z bloga kulinarnezapiskiolki.

krem burakczanySkładniki:

- 1/2 kg buraków;

- 3 kawałki suszonych pomidorów;

- pół czerwonej cebuli;

- 800 ml wywaru z warzyw;

- 200 ml mleczka kokosowego;

- płatki migdałów;

- sól, pieprz;

- łyżeczka soku z cytryny;

- olej lub oliwa z oliwek;

Poddusić na oliwie pokrojoną w plasterki cebulę.

Po 10 minutach dodać pokrojone buraki i odsączone pomidory.

Dusić razem ok. 15 minut.

Całość zalać wywarem, gotować do miękkości buraków.  

Dodać sok z cytryny, doprawić solą i pieprzem.

Wlać mleczko kokosowe, całość zmiksować na krem.

Posypać płatkami migdałów uprażonymi na suchej patelni.

Smacznego.

pasta do chleba z awokado i jajek

Uwielbiam pasty do chleba, zarówno te gotowe, jak i te robione samodzielnie w domu. Ze sklepowymi przeważnie jest taki problem, że lista składników jest długa jak szyja żyrafy. Ostatnio staram się więc ich unikać. Ale wobec tych domowych też mam pewien zarzut- jadam teraz mniej chleba niż kiedyś, głównie na śniadanie, no i… nie wyobrażam sobie, że wstaję wcześniej po to, żeby ukręcić pastę:) Taki ze mnie leniwiec:)

Dlatego proponowana dziś przeze mnie pasta pojawia się głównie w weekendy, gdy nie muszę się nigdzie spieszyć. Ze względu na zawartość awokado, to pasta dobra dla mojej niedoczynnej tarczycy. Smaczliwka ( inna nazwa awokado) ma jednak także inne, dobre dla naszego organizmu właściwości- obniża cholesterol, zawiera sporo potasu, wapnia i fosforu oraz witamin: E, A, B1, B2, C, PP, K, H, kwasu pantotenowego i kwasu foliowego. A w duecie z jajkiem świetnie smakuje:)

pasta z awokadoSkładniki (1 porcja):

- jajko;

- 1/3 dojrzałego awokado;

- 1/3 łyżeczki soku z cytryny;

- 1/2 łyżeczki oliwy;

- sól, pieprz;

Ugotowane na półmiękko jajko posiekać w kosteczkę i włożyć do miseczki.

Awokado obrać, skropić sokiem z cytryny i pokroić w drobną kostkę.

Przełożyć do miseczki z jajkiem, wymieszać z oliwą, doprawić solą i pieprzem.

Całość można również rozgnieść widelcem na papkowatą masę.

Ja mam jednak swój patent na szybkie przygotowanie pasty- do łączenia składników używam…

siekacza do masła, takiego jakiego używa się do przygotowania ciasta kruchego.

Wszystkie składniki pasty (jajko i awokado kroję jedynie na pół)

wrzucam do plastikowego pojemnika o podstawie zbliżonej do kwadratu,

tak, żeby siekacz się zmieścił (w tym pojemniku przechowuję później resztę pasty w lodówce)

i siekam, siekam, siekam, do uzyskania pożądanej konsystencji.

Smacznego.