pasta do chleba z awokado i jajek

Uwielbiam pasty do chleba, zarówno te gotowe, jak i te robione samodzielnie w domu. Ze sklepowymi przeważnie jest taki problem, że lista składników jest długa jak szyja żyrafy. Ostatnio staram się więc ich unikać. Ale wobec tych domowych też mam pewien zarzut- jadam teraz mniej chleba niż kiedyś, głównie na śniadanie, no i… nie wyobrażam sobie, że wstaję wcześniej po to, żeby ukręcić pastę:) Taki ze mnie leniwiec:)

Dlatego proponowana dziś przeze mnie pasta pojawia się głównie w weekendy, gdy nie muszę się nigdzie spieszyć. Ze względu na zawartość awokado, to pasta dobra dla mojej niedoczynnej tarczycy. Smaczliwka ( inna nazwa awokado) ma jednak także inne, dobre dla naszego organizmu właściwości- obniża cholesterol, zawiera sporo potasu, wapnia i fosforu oraz witamin: E, A, B1, B2, C, PP, K, H, kwasu pantotenowego i kwasu foliowego. A w duecie z jajkiem świetnie smakuje:)

pasta z awokadoSkładniki (1 porcja):

- jajko;

- 1/3 dojrzałego awokado;

- 1/3 łyżeczki soku z cytryny;

- 1/2 łyżeczki oliwy;

- sól, pieprz;

Ugotowane na półmiękko jajko posiekać w kosteczkę i włożyć do miseczki.

Awokado obrać, skropić sokiem z cytryny i pokroić w drobną kostkę.

Przełożyć do miseczki z jajkiem, wymieszać z oliwą, doprawić solą i pieprzem.

Całość można również rozgnieść widelcem na papkowatą masę.

Ja mam jednak swój patent na szybkie przygotowanie pasty- do łączenia składników używam…

siekacza do masła, takiego jakiego używa się do przygotowania ciasta kruchego.

Wszystkie składniki pasty (jajko i awokado kroję jedynie na pół)

wrzucam do plastikowego pojemnika o podstawie zbliżonej do kwadratu,

tak, żeby siekacz się zmieścił (w tym pojemniku przechowuję później resztę pasty w lodówce)

i siekam, siekam, siekam, do uzyskania pożądanej konsystencji.

Smacznego.

hummus z suszonymi pomidorami

Dzisiaj wklejam przepis na potrawę przygotowaną przeze mnie jakiś czas z temu i dotychczas niepublikowaną z nieznanych dla mnie względów. W sumie dobrze mieć takie „zapasowe przepisy”, na te momenty w życiu, kiedy, z różnych powodów, nie ma czasu lub siły na gotowanie. Bo np coś strzyka w dyskopatycznym kręgosłupie i człowiek ma problem z poruszaniem się. Hmm… Zastanawiacie się, ile w takim razie mam lat? :) Zdecydowanie za mało na takie dolegliwości, ale… Nic to- wracam do przepisu.

Ten hummus- pasta z ciecierzycy, czosnku i sezamu, wymyślona w Libanie- był pierwszym przygotowanym i zjedzonym przeze mnie i nie do końca wiem, jak miał smakować… Podejrzewam jednak, że nie powinien mieć konsystencji pasztetu i choć w kanapkach do pracy sprawował się naprawdę fajnie, to myślę, że powinnam podjąć kolejną próbę przyrządzenia go. Może trzeba trochę dłużej gotować ciecierzycę?

Składniki:

- 25 dag ugotowanej ciecierzycy;

- ząbek czosnku;

- 8 płatów suszonych pomidorów;

- sok z 1 cytryny;

- 2 łyżki pasty tahini;

- sól;

- ewentualnie oliwa;

W blenderze umieścić ciecierzycę, posiekany czosnek, suszone pomidory, sok z cytryny, chilli,

tahini i szczyptę soli.

Zmiksować na gładką masę.

Jeśli masa wydaje się zbyt gęsta, dodać odrobinę wody i znów zmiksować.

Hummus przełożyć do słoiczka, jego wierzch skropić oliwą.

Pastę można przechowywać w lodówce 3-4 dni.

Smacznego.

pasta z ciecierzycy z suszonymi pomidorami

Wklejam, bo w trakcie czekającego mnie maratonu pracowego mogę nie mieć siły… Po sto godzin pracy do końca tygodnia;)

Dzisiaj proponuję pastę z moimi ulubionymi pomidorami suszonymi, wyłowionymi z oliwy, która przeszła ich smakiem. Jak dla mnie osoba, która wpadła na taki pomysł przechowywania pomidorów, była geniuszem. To jak kawałek lata zamknięty w słoiku.

Inspiracja z bloga Impresja smaku.

pasta z ciecierzycy z suszonymi pomidoramiSkładniki:

- puszka ciecierzycy;

- 6-8 płatów suszonych pomidorów;

- 3 łyżeczki przecieru pomidorowego;

- 3 łyżki keczupu;

- łyżka oliwy ze słoiczka z suszonymi pomidorami;

- chilli w proszku (opcjonalnie);

- sól;

Do blendera wrzucić osączoną z zalewy ciecierzycę. przecier pomidorowy, keczup, oliwę i przyprawy (chilli i sól wg uznania). Całość zmiksować na gładką masę.

Pomidory drobno pokroić. Wrzucić do masy ciecierzycowej. Wymieszać.

Pasta doskonała do chleba, bułeczki, ale myślę, że sprawdzi się również do naczosów.

Smacznego.

pasta z soczewicy i pesto ze szpinaku, czyli zestaw bagietkowy

Zestaw smarowideł przygotowany przeze mnie na wieczorek panieński. Do tego świeża bagietka i… wieczór udany:)

pasty ze szpinaku i soczewicy

PASTA Z SOCZEWICY Z SUSZONYMI POMIDORAMI:

- puszka soczewicy;

- 3 łyżeczki koncentratu pomidorowego;

- 5 łyżek ketchupu;

- suszone pomidory- ilość wg zamiłowania do składnika;

- sól, cząber;

Wszystkie składniki pasty, oprócz pomidorów suszonych, wrzucić do blendera i zmiksować na gładką masę.

Plastry pomidorów pokroić jak najdrobniej, dodać do pasty. Zamieszać i gotowe!

PESTO ZE SZPINAKU I PRAŻONEGO SŁONECZNIKA:

- garść liści szpinaku;

- 3 łyżki słonecznika uprażonego na suchej patelni;

- 2 duże ząbki czosnku;

- 3 łyżki oliwy;

- 2 łyżki startego parmezanu (u mnie tańsza gouda);

- sól;

Wszystkie składniki wrzucić do blendera, zmiksować. Et voila!

Smacznego.

razowe pierogi z serami w pomidorach

Nie zdarzyło mi się jeszcze wstawić w ciągu tego samego dnia 2 wpisów. Ale zawsze musi być ten pierwszy raz.

Bo lepiłam PIEROGI! Ja! Leniwiec kulinarny. Któremu zależy ino, byle było szybko. A tu taki wysiłek! Strasznie mi się musi nie chcieć pisać tą dyplomową, nie? :)

Pierogi są wynikiem eksperymentu. Nigdy bowiem nie robiłam niczego z mąki razowej. A szkoda, bo produkty z niej wytwarzane są bardziej wartościowe pod względem żywieniowym. Przepis, wg którego zamierzałam lepić pierogi, zakładał użycie białej mąki pszennej, ale na półce na samym przodku stanęła kupiona kiedyś przeze mnie żytnia mąka razowa. Jakby do mnie wołała. Trochę się obawiałam ją użyć wg tych samych proporcji, co mąki białej, bo pamiętałam, że makaron razowy gotuje się dłużej. Postanowiłam zaryzykować. I udało mi się! Ale gdyby ktoś nie miał razowej w domu, to spokojnie sięgać po pszenną, taką samą ilość.

Składniki:

ciasto:

- 2 1/3 szklanki mąki;

- 2 jajka;

- sól;

Przesiać mąkę, dodać jajka, sól, wlać ok 4 łyżek wody. Zagnieść gładkie, elastyczne ciasto. Cienko rozwałkować. Szklanką wyciąć krążki.

nadzienie:

- 15 dag żółtego sera;

- 15 dag parmezanu (mnie nie stać, a w lodówce miałam kawałek brie jogurtowego z Lidla, z którym walczyłam kilka dni);

- 2 jajka;

- łyżka posiekanej natki;

- sól, pieprz;

Sery ścieralne na tarce zetrzeć. Jajka lekko roztrzepać, dokładnie wymieszać z serem i natką, przyprawić delikatnie solą i dość obficie pieprzem. Z brie (polecam zresztą; może to dodatek jogurtu, ale ten brie jest wyjątkowo kremowy) odkroiłam 2 duże plastry, każdy plaster podzieliłam na pół i takie małe prostokąciki wkładałam do pierożków- nie mieszałam ich z masą jajeczno- serową.

Na każdym krążku ciasta ułożyć łyżeczkę masy,ewentualnie dodać kawałeczek brie. Dokładnie zlepić pierożki.

Gotować ok 4 min w osolonym wrzątku. Odcedzić. Mnie z takiej porcji ciasta wyszło 20 pierogów, ale pewnie ta liczba może być różna.

sos:

- cebula;

- ząbek czosnku;

- 3 łyżki oliwy;

- puszka pomidorów;

- sól, pieprz;

- łyżeczka masła;

- po łyżce posiekanej pietruszki i bazylii;

Cebulę i czosnek posiekać, zeszklić na rozgrzanej oliwie. Wlać pomidory razem z zalewą, oprószyć solą i pieprzem, dusić ok 15 min, aż płyn odparuje. Dodać masło i zioła, wymieszać.

Pierogi podawać z sosem.

Smacznego.

muffiny serowe z dipem z suszonymi pomidorami

Urodzinowo, part 1. Menu miało być inne, ale w ostatniej chwili zmieniłam. A że przepis na te muffiny miałam pod ręką, to się upiekły. Smak…? Hmm… Bardzo delikatny. Trochę bułeczkowy. Ponieważ zostało trochę z wczoraj, dziś jadłam je na śniadanie- z wędliną, ogórkiem. Też się nadały.

Wczoraj namieszałam do niego dip i powiem nieskromnie, że nawet mi wyszedł. Więc mój sztandarowy, każdoimprezowy dip z serem żółtym, czosnkiem i orzechami włoskimi niniejszym został zdetronizowany.

Muffiny na przystawkę. Danie główne- tarta ze szpinakiem i camembertem. Ponieważ jednak D. zalała ją keczupem, chyba nie nadaje się do publikacji;p PROFANACJA!

MUFFINY:

- 450 g mąki;

- 2, 5 łyżeczki proszku do pieczenia;

- sól, szczypta suszonej bazylii;

- 2 jajka;

- 250 ml mleka;

- 125 ml oliwy;

- 100 g sera żółtego;

W misce połączyć suche składniki, czyli mąkę, proszek z solą i ziołami, a w dzbanku mokre: jajka, mleko i oliwę.

Mieszankę mokrą wlać do suchej, lekko wymieszać tak, by powstały grudki. Nie wiem, czy tak powinno być, ale ciasto wyszło mocno klejące. Ciężko było je umieścić w foremkach.

Foremki do muffinek wypełnić ciastem do 3/4 wysokości. W każdą babeczkę wcisnąć kilka kawałków sera. Ja miałam odrobinę lazura, który też wkruszyłam.

Wstawić do nagrzanego piekarnika, piec 20 min w temp 200 ‚. Po wyjęciu odstawić do ostudzenia. Przyznam, że początkowo wydawało mi się, że babeczki upiekły się z zakalcem. Na szczęście tylko mi się wydawało.

SKŁADNIKI NA DIP- nie umiem podać proporcji, bo mieszałam na czuja i sprawdzałam smak. Użyłam:

- serka do smarowania ze szczypiorkiem;

- 2 łyżki majonezu;

- ze 4 łyżki jogurtu naturalnego;

- ząbek czosnku;

- kilka kawałków pomidorów suszonych;

- trochę keczupu;

- odrobina pieprzu cytrynowego;

Chyba wszystko.

Pomieszać i już. A potem wstawić do lodówki, żeby się przegryzło. Im dłużej stoi, tym bardziej jest aromatyczne.

Smacznego!

pasta z makreli

Do przyrządzenia pasty potrzebujemy:

- wędzonej makreli

- 15 dag żółtego sera

- 4 łyżki majonezu

- 4 łyżki keczupu

- 1 łyżka posiekanego koperku

- pieprz

Z makreli zdejmujemy skórę i usuwamy ości. Mięso rozdrabniamy. Ser ścieramy na tarce o małych oczkach. Koperek i ser wsypujemy do ryby, dodajemy majonez i keczup. Mieszamy. Doprawiamy do smaku pieprzem.

Bardzo proste. Smaczne. I ekonomiczne, bo z jednej makreli wychodzi sporo pasty. Ostrzegam jednak, że jest to pożywienie wysokiego ryzyka. No chyba, że ktoś potrafi (czytaj: ma cierpliwość) sprawdzić dokładnie każdy kawalątek ryby pod kątem tego, czy przypadkiem nie zostały w nim jakieś mikro ości. Ja nie potrafię.

Aha! To są proporcje z przepisu, ja po spróbowaniu dodałam sporo keczupu i chyba łyżkę majonezu. Wspominałam już, że nie umiem trzymać się proporcji z przepisów? :) NIE proporcjom- TAK kubkom smakowym!