23/2017 placek z cukinią z patelni

Cukiniowania ciąg dalszy.

Dostawy tego warzywa do mojej kuchni nadal trwają, potrzebuję więc nowych pomysłów na jego wykorzystanie. Dzisiejszy pochodzi ze strony ofeminin i zakłada przygotowanie naleśników z użyciem tartej cukinii. Ja postanowiłam sprawdzić, co wyjdzie, jeśli całą porcję ciasta wyleję od razu na patelnię. Powstały w ten sposób placek na świeżo jest dość wilgotny w środku- zastanawiałam się nawet, czy na pewno jest gotowy. Dużo lepiej smakuje natomiast po kilku godzinach.

To świetna propozycja na imprezową przekąskę, w wersji z łososiem (jak na ww stronie) lub z sosem tzatziki- tak, jak u mnie:) Jak się mają wymienione dodatki do dolegliwości refluksowych? No nie bardzo… Ja już dawno wyeliminowałam ze swojej diety wędzone, czosnku unikam jak zarazy. Przygotowuję natomiast swoją, uboższą wersję tzatzików- bez czosnku, jedynie z jogurtu, tartego ogórka (który mi nie szkodzi), soli i pieprzu.

placek naleśnikowy z cukiniąSkładniki:

- 350 g mąki;

- 150 g startej cukinii + 2 cukinie;

- 2 dymki;

- 3 jajka;

- 350 ml mleka;

- 80 g masła;

- 6 liści bazylii;

- sól, pieprz;

- 2 łyżki oliwy z oliwek;

Na patelni rozgrzać masło z oliwą.

Cebulki drobno posiekać i wrzucić na patelnię.

Dodać startą cukinię, sól i pieprz. Podsmażyć, odstawić.

Pozostałe cukinie pokroić w cienkie plasterki i podsmażyć na patelni oddzielnie.

Ubić jajka, dodać do nich mąkę i mleko, następnie startą cukinię, liście bazylii, sól i pieprz.

Na rozgrzaną patelnię wlać ciasto.

Zasmażyć, w tym czasie ułożyć na wierzchu plasterki cukinii.

Obrócić na drugą stronę, znów zasmażyć.

Podawać w towarzystwie sosu tzatziki.

Smacznego.

owsiane placuszki śniadaniowe- bez mąki i tłuszczu

Jeśli macie ochotę na, inne niż kanapki, niedzielne śniadanie, polecam owsiane placuszki znalezione na blogu po prostu pycha. Odkąd je odkryłam, bardzo często przygotowuję je sobie na pierwszy posiłek dnia. Smakują świetnie zarówno w wersji słodkiej, jak i wytrawnej. Są zdrowe i błyskawiczne w przygotowaniu! Czegóż chcieć więcej? :)

placek sniadaniowyBaza:

- 6 łyżek płatków owsianych;

- jajko;

- olej kokosowy do smażenia;

Wersja na słodko- do składników bazowych dodać:

- łyżkę miodu;

- 1/4 łyżeczki cynamonu;

Podawać z jogurtem naturalnym i dowolnymi owocami.

Wersja  wytrawna- do składników bazowych dodać:

- 1/4 puszki tuńczyka;

- pół łyżeczki suszonego tymianku;

- sól, pieprz;

Podawać  z jogurtem naturalnym i oliwkami.

Niezależnie od wersji przygotowanie placuszków jest banalnie proste

- wszystkie składniki należy wymieszać- tylko do połączenia składników,

a następnie usmażyć z obu stron na rozgrzanym oleju kokosowym.

Podpowiedź dla leniwców od leniwca- wg autorki bloga, z którego wzięłam przepis,

z takiej ilości składników wychodzą 2 placki. Ja robię jednego:)

Po prostu z całej masy formuję jeden większy placek i smażę na małej patelni.

Tak czy siak- serdecznie polecam.

Smacznego.

bardzo proste kluski leniwe

Healthy is tasty„- to nazwa bloga, z którego wzięłam przepis, ale też krótkie podsumowanie dania. Zakochałam się w tych kluskach- są zdrowe i smaczne, uniwersalne (można je podawać zarówno na słodko i na słono- obie wersje wypróbowałam) i błyskawiczne w przygotowaniu. Czego chcieć więcej?

kluski twarogowe'

Składniki:

- 250 g chudego twarogu;

- 6 łyżek mąki pszennej pełnoziarnistej;

- 2 białka jaja kurzego;

- łyżeczka soli;

Wrzucić twaróg do miseczki, rozdrobnić go widelcem.

Dodać białko i sól, a następnie mąkę.

Uformować kulę (konsystencja powinna być dość luźna).

Kulę podzielić na pół i najpierw z jednej,

a następnie z drugiej części, na podsypanym dość obficie mąką blacie, uformować wałki.

Wałki pokroić ukośnie na kluski o grubości ok 1 cm.

Kluski wrzucać do gorącej osolonej wody, sprawdzić, czy się nie sklejają.

Gdy wypłyną, wyciągnąć łyżką cedzakową.

Podawać na słono lub na słodko.

U mnie pierwsza wersja była słona- miałam mało twarogu, więc wyszło mało klusek.

Dlatego dodałam parówkę i rukolę (kluski i parówkę chwilę podsmażałam na suchej patelni,

a następnie wymieszałam ze świeżą rukolą).

Wersja na słodko została przygotowana z odpowiedniej ilości twarogu i podana z…truskawkami.

Tak, tak, zachciało mi się truskawek w zimie.

Zawsze sprawdzam truskawki na węch- jak pachną, to biorę.

Pachniały, ale za to… smakowały na nic.

Żeby nie wyrzucać, jakby nie patrzeć, dość drogiej zachcianki,

podgrzewałam chwilę truskawki w miodzie gryczanym.

Wyszło smakowicie, czego i Wam życzę:)

chrzanowe roladki z surimi

Tyle razy przygotowywałam te roladki, a dotychczas nie przyszło mi do głowy, żeby zamieścić je na blogu (oczywiście, jak już przyszło, to musiały się rozwalić i obniżyć własną fotogeniczność:).

To przekąska idealna, jeśli nieoczekiwanie trzeba kogoś ugościć- jest smaczna, prezentuje się naprawdę ładnie (na ogół), a jej przygotowanie zajmuje dosłownie kilka minut.

Zdaje sobie sprawę, że wartości odżywcze tzw „paluszków krabowych’ jest znikoma, ale raz na jakiś czas przecież można sobie na nie pozwolić, prawda? Nawet jeśli z krabem mają dramatycznie mało wspólnego…

Składniki- nie podaję dokładnych proporcji, bo zależą one od ilości produkowanych roladek:

- gotowe tortille;

- paluszki surimi;

- serek kanapkowy naturalny;

- chrzan ze słoiczka;

Wyjąć tortille z opakowania.

Posmarować je serkiem kanapkowym- dość obficie,

a na pewno tyle, żeby nie było widać tortilli spod serka;

Na warstwę serka nałożyć warstwę chrzanu-

- w zależności od tego, czy lubicie chrzan czy nie- większą lub mniejszą.

Na serku i chrzanie rozkładać paluszki surimi- ok 6-8 na jednej tortilli.

Tortillę z zawartością zwinąć jak roladę.

Ściśle owinąć folią aluminiową, tworząc pakunek zbliżony w kształcie do cukierka.

Odstawić do lodówki na przynajmniej godzinę.

Po wyjęciu z lodówki i odpakowaniu z folii, kroić na plastry o szerokości ok 1 cm.

Smacznego.

orkiszowe pierogi z soczewicą

Wiecie, co najlepiej odstresowuje? Co, choć na chwilę, pozwala zapomnieć o tym, co Was zdenerwowało? Okazuje się, że lepienie pierogów! Nie, nie zrobiłam ich znowu aż tak dużo, ale pierwszy raz w moim życiu było ich tyle, że musiałam je zamrozić.

Wyszły naprawdę smaczne, choć niezbyt urodziwe. Nie mam wprawy w klejeniu pierogów, ale skąd mam mieć, skoro tak niewiele ich do tej pory przygotowałam? Ponieważ jednak wygląda na to, że to, co mnie wczoraj wkurzyło, może się powtarzać, chyba już niedługo otworzę pierogarnię. Ech, życie…

Przepis z bloga vege z miłością.

pierogi orkiszowe z soczewica'

 

Składniki:

CIASTO:

- 350 g mąki orkiszowej pełnoziarnistej;

- 150 g mąki orkiszowej jasnej;

- 250 g bardzo ciepłej wody;

- łyżka oliwy z oliwek;

- płaska łyżeczka soli;

Do miski wsypać mąki i sól, wymieszać.

Dodać oliwę i wodę, wyrobić gładkie, elastyczne ciasto.

Odstawić je na 15 minut pod przykryciem.

Następnie cienko rozwałkować, wycinać koła, napełniać farszem i sklejać.

Pierogi wrzucać do osolonej, wrzącej wody i gotować kilka minut od wypłynięcia.

FARSZ:

- 300 g zielonej soczewicy;

- 2 cebule;

- łyżeczka majeranku;

- łyżeczka kminku mielonego;

- łyżeczka kuminu;

- sól, pieprz;

- margaryna w płynie do smażenia;

Soczewicę wrzucić do garnka i wlać tyle wody,

aby sięgała na 2 cm powyżej poziomu soczewicy.

Zagotować i, mieszając od czasu do czasu, gotować około 40 minut,

aż ziarna soczewicy zaczną się rozpadać.

Jeżeli w międzyczasie soczewica zacznie przywierać do dna garnka, dolać trochę wody.

Cebulę drobno posiekać i usmażyć na rumiano na margarynie do smażenia lub maśle.

Ugotowaną soczewicę wymieszać z cebulką oraz przyprawami.

Smacznego.

kokosowe placki twarogowe

Nie cierpię smażenia naleśników, placków, racuchów itp.

Dlaczego?

Bo nie mam cierpliwości. Po 10 s chciałabym je przewracać na drugą stronę, a one, jak na złość, jeszcze nie są gotowe. No nie współpracują i tyle.

Ale czasem przychodzi mi ochota na obiad/ obiadokolację na słodko. I wtedy trzeba zagryźć wargi i sięgnąć do głęboko schowanych pokładów stoicyzmu. Tym bardziej, że efekty są naprawdę smakowite.

Przepis z bloga Feel Eat!

Składniki (proporcje na jedną osobę):

- 80 g twarogu (chudy lub półtłusty);

- jajko;

- łyżka mąki pełnoziarnistej (dowolnej);

- łyżka wiórków kokosowych;

- łyżka otrębów pszennych;

- łyżeczka cukru trzcinowego;

- kilka kropel aromatu waniliowego;

- opcjonalnie: banan lub syrop klonowy;

- ewentualnie parę łyżek mleka, jeśli masa będzie za gęsta;

Białko oddzielić od żółtka.

Twaróg, żółtko, mąkę, wiórki kokosowe, cukier, otręby i aromat zmiksować.

Białko ubić na sztywną pianę białko (z odrobiną soli).

Pianę delikatnie wymieszać z masą twarogową.

Jeśli całość będzie za gęsta, ostrożne wmieszać trochę mleka.

Placki smażyć pod przykryciem na suchej patelni teflonowej

(ewentualnie na patelni muśniętej minimalną ilością tłuszczu),

po jakim czasie odwrócić na drugą stronę i smażyć dalej.

Podawać z bananem.

Przyznam się, że do tej cukrowej bomby dodałam jeszcze syrop klonowy:).

Totalne szaleństwo!

Smacznego:)

ricottowe kopytka ze szpinakiem

Oczywiście miały być gnocchi, ale że mnie akurat w trakcie gotowania coś wyprowadziło z równowagi, to zaniechałam zwracania uwagi na rozmiar i kształt kluski. Dlatego tego brzydactwa, mimo, że całkiem smaczne, nie zamierzam opatrzać cudną włoską nazwą. Choć, gwoli ścisłości, te wielkoludy to raczej kopyta, a nie kopytka;)

Hmm… Powiem Wam, że wstawianie przepisu na bloga to całkiem niezły sposób, aby oderwać się od przygotowań do egzaminu na nauczyciela mianowanego:) Zastanawiam się, jakie jeszcze pomysły przyjdą mi do głowy… :)

Składniki (proporcje podaję wg przepisu z bloga Cud Food, którym się inspirowałam):

- 1 kg ugotowanych ziemniaków, dokładnie rozgniecionych praską;

- 250 g sera ricotta;

- 300 g mąki pszennej (ja użyłam pełnoziarnistej, stąd ten „uroczy” kolor:);

- żółtko;

- łyżka oliwy z oliwek;

- łyżeczka soli;

- pół łyżeczki gałki muszkatołowej;

SZPINAK:

- 500 g świeżego szpinaku (u mnie mrożony);

- szalotka;

- 2 ząbki czosnku;

- 3 łyżki startego żółtego sera;

- łyżka masła;

- łyżka oliwy z oliwek;

- gałka muszkatołowa;

- sól, pieprz;

Rozgniecione ziemniaki wyrobić z serem, przesianą mąką, żółtkiem, oliwą, solą oraz gałką

na jednolite ciasto.

Z ciasta uformować najpierw (za pomocą dwóch małych łyżek lub dłoni) okrągłe kulki,

a następnie, naciskając je lekko wklęsłą stroną widelca na łyżeczce, uzyskać owalny kształt.

Gotować w osolonej, wrzącej wodzie przez minutę od wypłynięcia na powierzchnię.

SZPINAK: 

Rozgrzać na patelni masło i oliwę, zeszklić na nich posiekaną szalotkę i czosnek.

Wrzucić lekko pokrojony szpinak (ja wrzuciłam mrożony bez rozmrażania), wymieszać,

podgrzewać aż szpinak „zwiędnie” (a mrożony się rozmrozi i straci wodę).

Dodać starty ser żółty, gałkę, pieprz, sól, znów wymieszać, gotować aż do roztopienia sera.

Gnocchi podawać ze szpinakiem.

Ja dodatkowo- co widać na zdjęciu, okrasiłam je masłem, gdyż… Bo tak!

Smacznego.

ziemniaczana tortilla z cukinią

Lubię tortille. Szeroko rozumiane. Te płaskie i te grubaśne. Nadziane i całkiem skromniutkie. Zdrowsze i te nie całkiem zdrowe.

Tortilla espanola lub tortilla de patatas to odmiana omletu, przyrządzanego z jajek z dodatkiem ziemniaków i innych składników. Potrawa stanowi popularny element tapas, ale bywa również podawana jako samodzielny posiłek.

Taka tortilla, rodem z Hiszpanii, jest świetnym pomysłem na wykorzystanie ugotowanych ziemniaków, które zostały z obiadu z poprzedniego dnia. To, co dodamy do mieszanki jajeczno- ziemniaczanej, zależy od naszej inwencji lub… od tego, co nam zalega w lodówce. Najczęściej podaje się ją z cebulą.

Zapewne przygotowując ten mój dzisiejszy obiad, popełniłam wszystkie możliwe grzechy przeciwko hiszpańskiej tortilli, ale przecież nigdy nie twierdziłam, że jestem kimś więcej niż zakochaną w jedzeniu amatorką…

Składniki (na tortillę przygotowaną na patelni o średnicy 20 cm):

- 3 małe ugotowane ziemniaki;

- pół niewielkiej cukinii;

- 3 jajka;

- suszony tymianek, sól, pieprz;

- oliwa (u mnie czosnkowa);

Oliwę rozgrzać na patelni, wrzucić pokrojoną w półksiężyce cukinię, posolić dość obficie.

Dusić, aż cukinia nieco zmięknie, ale wciąż będzie dość jędrna.

Dodać ugotowane ziemniaki, pokrojone jak cukinia, chwilę razem podsmażać.

Jajka roztrzepać w miseczce z tymiankiem, solą i pieprzem (ilość przypraw wg uznania).

Masą jajeczną zalać warzywa na patelni, smażyć 3–4 minuty, aż jajka zetną się od spodu.

Co jakiś czas podważać boki tortilli, aby jajko, które jeszcze się nie ścięło,

spływało na patelnię.

Ostrożnie przełożyć tortillę na talerz, a następnie zsunąć ją z powrotem na patelnię,

aby ścięła się druga strona- ok 2 min.

Zdjąć z patelni i zajadać:)

Smacznego.

domowa tortilla z żytniej mąki

Może ktoś nie ma pomysłu na dzisiejszą kolację? Zachęcam do samodzielnego przygotowania tortilli. Może jest niezbyt ładna, ale naprawdę smaczniejsza od kupnej, a poza tym nie ma w sobie tej całej tablicy Mendelejewa.

Tortilla to kolejna (po czekoladowych muffinkach z burakiem) zdrowa propozycja , przygotowana przeze mnie na wspomniany wcześniej festyn rodzinny. Własnymi ręcyma (!) zagniotłam ciasto z 5 kg mąki- nie pytajcie, jak po takim czymś bolą ręce!

Przepis z bloga qchenne inspiracje

Składniki:

(składniki na ok 6 sztuk)

 - 250 g mąki żytniej;

- pół łyżeczki soli;

- 50 ml oleju (ok. 1/4 szklanki);

- pół szklanki wody;

Mąkę przesiać przez sito. Dodać sól i wodę, lekko zagnieść.

Cały czas zagniatając, dodać olej i znów zagniatać ok ok. 8-10 minut.

Ciasto ma być jak plastelina.

Zagniecione ciasto podzielić na 6 placków.

Rozwałkować najbardziej cienko jak się da, po czym delikatnie zdjąć placek na rękę,

a następnie przełożyć na patelnię.

Placki smażyć na suchej, mocno rozgrzanej teflonowej patelni po 2-3 minuty z każdej strony,

aż do powstania bąbelków.

Gotowe tortille przestudzić i jeśli nie mamy dużej rodziny i nie zjemy wszystkiego od razu,

owinąć w folię spożywczą i schować do lodówki.

Nadziewać wg własnego pomysłu.

Smacznego.

Ps. Tortille przygotowane przeze mnie na festyn były dużo mniejsze- każda przygotowana z porcji ciasta wielkości orzecha włoskiego. Ponieważ były nadziewane po pewnym czasie od smażenia, po usmażeniu przekładałam je na wałek do ciasta i nadawałam każdej kształt łódeczki- pęknięcia nie były tak duże.

naleśniki z botwinką i fetą

Wstyd się przyznać, ale pierwszy raz użyłam botwinki w mojej kuchni. Pierwotny plan zakładał burgery drobiowe z botwinką, skończyło się jednak na naleśnikach, bo w ten upał nie chciało mi się lecieć do sklepu… Czemuż, ach czemuż zawsze przegrywam z moim lenistwem….;)

Jak wyczytałam botwinka działa leczniczo- pobudza apetyt (niestety), łagodzi stres, pomaga w odkwaszaniu i odtruwaniu organizmu. Hmm… Ciekawe czy nadmiar cukru też usunie…;p

naleśniki z botwinkąNALEŚNIKI (podaję przepis z gazety, ale ja je zrobiłam wg swojego):

- 3 szklanki mąki;

- 2 szklanki mleka;

- szklanka wody gazowanej;

- szczypta soli i cukru;

- jajko;

- 2 łyżki oleju+ olej do smażenia;

FARSZ:

- 300 g liści z botwiny;

- 100 g startego sera żółtego;

- cebula;

- opakowanie sera feta;

- sól, pieprz;

Przygotować ciasto i usmażyć naleśniki.

Liście botwiny pokroić, przesmażyć na oleju z posiekaną cebulą.

Dodać pokruszoną fetę, doprawić.

Naleśniki przełożyć farszem, przesypując warstwy serem żółtym. Zapiec.

Smacznego.