makaron po sycylijsku- ze szpinakiem, suszonymi pomidorami i fetą

Wiem, robiłam już coś podobnego z makaronem spaghetti… To danie jest jednak odpowiedzią na dwie zaistniałe potrzeby: po pierwsze miało być coś na szybko, po drugie- z fetą, bo zostało mi prawie pół kostki po kremie pomidorowym. A po trzecie… Po trzecie uwielbiam suszone pomidory:)

Niestety, słoiczek takich pomidorów to wcale niemały wydatek. Mój patent na cieszenie się ich smakiem jest taki- czekam na promocje w Biedronce, sprawdzam pomidorowe daty przydatności do spożycia i kupuję za jednym zamachem kilka słoiczków, które potem w lodówce czekają na otwarcie:)

Składniki:

- dowolny makaron;

- 1/2 opakowania mrożonego szpinaku;

- 100 g sera feta;

- kilka suszonych pomidorów z zalewy;

- 2 ząbki czosnku;

- łyżka oliwy;

- natka pietruszki;

- gałka muszkatołowa;

- pieprz;

Makaron ugotować wg przepisu na opakowaniu.

Pomidory pokroić na małe kawałki, czosnek w plasterki, a fetę w kostki.

Rozgrzać łyżkę oliwy, wrzucić czosnek, chwilę podsmażyć, dodać szpinak i dusić pod przykryciem, aż się rozmrozi. Posypać gałką muszkatołową i pieprzem.

Do szpinaku dodać suszone pomidory, odcedzony makaron. Zamieszać, tak, by szpinak pokrył pomidory.

Ułożyć na wierzchu kawałki sera feta, posypać natką pietruszki.

Smacznego.

spaghetti z pesto bazyliowo- pietruszkowym

Przepis na pesto, które wystąpiło w tarcie przygotowanej na przedszkolny konkurs kulinarny. Tak, tak- w moim przedszkolu rozgrywamy międzygrupowego Masterszefa:) Apetycznie przez Europę- to tegoroczne hasło. Były już inspirowane Niemcami dania z ziemniaka, teraz francuska „tarta grzechu warta”, a w grudniu tradycyjne polskie dania świąteczne. Się będzie działo!

Wiem- pesto to takie bardziej włoskie jest, ale to był tylko dodatek do tarty.

Dziś wykorzystałam je do spaghetti. Największym atutem takich dań jest szybkość wykonania, połączona z bogactwem występujących w nich smaków: aromatyczne zioła, chrupiące orzechy, intensywny czosnek i odrobina sera dla połączenia składników.Pyszności.

Składniki- bardzo na oko i nie umiem określić dokładniej proporcji:

- bazylia;

- natka pietruszki;

- orzechy- ok 5 dag;

- 1/2 szklanki oliwy;

- 5 dag sera żółtego;

- 2 ząbki czosnku;

- sól, płatki chilli;

- makaron spaghetti;

- ser żółty do posypania;

Oskubać bazylię z listków:) Słyszałam gdzieś, że nie powinno się jej myć, więc tak robię. Trzeba za to umyć natkę pietruszki oraz pozbyć się łodyżek. Zioła wrzucić do blendera.

Dolać oliwę, wrzucić pokrojone niezbyt drobno ząbki czosnku, rozdrobnione nieco orzechy oraz przyprawy.

Zmiksować wszystko na gładką masę.

Makaron ugotować wg przepisu na opakowaniu. Odlać wodę z gotowania, wrzucić do makaronu pesto, zamieszać, tak, aby dokładnie pokryło makaron.

Makaron z pesto przełożyć na talerz. Posypać startym serem.

Smacznego.

spaghetti z cukinią i gorgonzolą

A wiecie, że dziś jest światowy dzień…MAKARONU? A że jestem makaroniarą, to czuję się, jakby to było moje święto. Nawet wzięłam udział w konkursie Radia Zet na makaronową potrawę, ale niestety… Nie dostanę specjalnych garnków do makaronu… Buuu…

Makaron na szybko. Z gorgonzolą, na którą się skusiłam, ale okazało się na kanapkach mi nie wchodzi. Trzeba było ją jakoś przerobić. Nie wiedziałam, że ona się tak fajnie roztapia.

Bo że śmierdzi to wiedziałam. Szkoda tylko, że zapomniałam, że ma przyjść pan od pralki. No i wszedł, a tu zapach starej skarpetki unosi się po mieszkaniu. Nie wiedziałam, gdzie oczy podziać:) Notabene- pralka tak głośno chodziła, bo skarpetka w niej utkła ;p

Składniki:

-makaron spaghetti;

- cukinia;

- kawałek sera gorgonzola lub innego śmierdzącego;

- oliwa;

- sól, ostra papryka w proszku;

- natka pietruszki do ozdobienia;

Makaron ugotować wg przepisu na opakowaniu.

Cukinię pokroić dowolnie. Ja obieraczką do warzyw pokroiłam w długie paski, które jednak w trakcie przygotowywania sosu rozpadły się i wyglądały na nic. Cukinię wrzucić na rozgrzaną oliwę, lekko posolić, podsmażać, aż zmięknie.

Dodać pokrojoną w kostkę gorgonzolę. Czekać, aż się rozpuści. Doprawić ostrą papryką.

Wrzucić na patelnię ugotowany makaron. Wymieszać, aż sos oklei apetycznie makaron.

Przełożyć na talerze. Posypać posiekaną natką pietruszki.

Smacznego.

makaron z pieczoną dynią

Moja pierwsza przygoda z dynią. I od razu takie pyszności:) Już rozumiem, czemu na innych blogach w ostatnim czasie taki wysyp przepisów z dynią w roli głównej. A ponieważ nadal jestem na zwolnieniu- złapało mnie to choróbsko i nie chce puścić- mam czas na eksperymentowanie z nowościami.

Makaron, który dzisiaj proponuję w zasadzie robi się sam. Dynię należy tylko pokroić w plastry, a potem pozwolić oliwie, ziołom i…piekarnikowi, aby dokonały dzieła.

Przepis zainspirowany znalezionym na blogu Olive, Thyme &….

Składniki:

- połowa niewielkiej dyni;

- odrobina startego żółtego sera;

- kilka gałązek świeżych ziół (rozmaryn, tymianek) lub dość sporo suszonego;

- oliwa;

- sól gruboziarnista;

- dowolny makaron;

 

Rozgrzać piekarnik do 200′.

Dynię przekroić na pół, wydrążyć środek. Pozostałą część dyni wraz ze skórką pokroić w cienkie plastry.

Formę do pieczenia skropić dość obficie oliwą, posypać solą- także dość mocno. Ułożyć na tym plastry dyni, dodać sporą ilość rozmarynu i tymianku, ponownie skropić oliwą.

Piec w piekarniku do momentu, aż dynia zmięknie (jakieś 20 min).

W międzyczasie ugotować makaron wg przepisu na opakowaniu.

Upieczoną dynię obrać ze skórki, pognieść widelcem, a następnie wraz z oliwą z pieczenia przełożyć na patelnię.

Dodać ugotowany makaron, zamieszać wszystkie składniki, tak, żeby dynia dokładnie okleiła makaron.

Przełożyć na talerz. Posypać delikatnie startym na małych oczkach żółtym serem i zajadać.

Smacznego.

makaron z boczkiem, papryką i oliwkami

Wiem- za często tu ostatnio nie zaglądam. To dlatego, że… nie gotuję ostatnio obiadów. Pracuję przy pewnym projekcie, gdzie obiady mam dowożone. I mimo mojej miłości do pichcenia, muszę przyznać, że to całkiem przyjemne.

Makaron- na bogato. Fajny, ale na pewno nie do zjedzenia przed zumbą. Sprawdziłam organoleptycznie. Zamiast czerpać radość z tańca, myślałam jedynie o tym, że mam pełny żołądek. I ruchy biodrami też raczej ograniczone…

Składniki:

- makaron penne;

- 2 pomidory;

- cebula;

- papryka- ja miałam żółtą, ale każda się nada;

- 2 ząbki czosnku;

- kilka oliwek;

- 3-4 plastry chudego boczku;

- 2 łyżki natki pietruszki;

- łyżeczka suszonego oregano;

- 5-6 listków świeżej bazylii;

- margaryna do smażenia;

- 5 łyżek oliwy;

- szczypta chilli, sól;

Makaron ugotować wg przepisu na opakowaniu.

Cebulę pokroić w piórka, zeszklić na margarynie z odrobiną soli.

Zmniejszyć ogień, dodać przeciśnięty przez praskę czosnek, chilli i natkę, krótko smażyć, mieszając.

Dołożyć pokrojony w paski boczek i chwilę razem smażyć, mieszając.

Dodać paprykę pokrojoną w kostkę, smażyć, mieszając, ok 5 min.

Dorzucić obrane i pokrojone w grubą kostkę pomidory i podgrzewać jeszcze ok 10 min.

Przyprawić solą, dodać oliwki, oregano i bazylię, wymieszać, dusić jeszcze ok minutę.

Dołożyć ugotowany makaron, starannie wszystko wymieszać.

Smacznego.

spaghetti ze szpinakiem, suszonymi pomidorami i serem pleśniowym

Znowu nie za lekko, ale miałam ochotę na szpinak, resztkę suszonych pomidorów… No rozumiecie- samo wyszło:)

Pisam szybko, bo upał zaraz zniszczy mi połączenia w mózgu, a wtedy już nic nie napiszę.

Składniki (na 4 osoby):

- makaron spaghetti;

- 25 dag świeżych liści szpinaku lub ok 5 kulek szpinaku mrożonego;

- 15 dag sera z niebieską pleśnią;

- 2 ząbki czosnku;

- 3-4 połówki suszonych pomidorów;

- 3 łyżki oliwy;

- pieprz, sól

Makaron ugotować wg instrukcji na opakowaniu.

Czosnek drobno posiekać lub przecisnąć przez praskę i zeszklić na oliwie.

Dołożyć umyty lub rozmrożony szpinak i mieszając, chwilę dusić.

Dodać osączone z zalewy i pokrojone w paski pomidory, pokruszony lub pokrojony ser pleśniowy i dusić, aż ser się roztopi. Miałam w słoiczku po pomidorach kilka kaparków, które także dorzuciłam do mieszanki.

Doprawić sos.

Wrzucić ugotowany makaron na patelnię z sosem, wymieszać, tak, aby sos dokładnie pokrył makaron.

Podawać posypany natką pietruszki.

Smacznego.

makaron z cukinią i marchewką

Cukiniowych wariacji cd. Tym razem w bardzo lubianym przeze mnie połączeniu z makaronem. Czy Wy też macie dziś wielką potrzebę zanurzenia się w chłodnej wodzie morza czy jeziora? Pal sześć meduzy z Bałtyku. Ech, rozmarzyłam się…

Składniki (na 2 porcje):

-makaron na 2 osoby;

-pół cukinii;

- marchewka;

- 2 plasterki boczku;

- łyżeczka curry;

- 2 żabki czosnku;

- 3 łyżki parmezanu (lub tańszego sera żółtego);

- 3 łyżki oliwy;

- sól, pieprz;

Cukinię umyć, zetrzeć na tarce o dużych oczkach. Marchewkę oskrobać, wypłukać, zetrzeć jak cukinię. Ponieważ jestem leniwiec i postanowiłam nie ścierać palców na tarce, co mi się nagminnie zdarza, wykorzystałam robota. A że chyba mnie ogłupiło dzisiejsze słońce, to ustawiłam złe ostrze i pocięło mi w plasterki. Też daje radę.

Boczek pokroić w wąskie paski i wraz z drobno posiekanym (lub przeciśniętym przez praskę) czosnkiem przesmażyć na 2 łyżkach oliwy. Dodać starte warzywa, wlać kilka łyżek wody, wsypać curry, wymieszać i dusić. 5 min, jeśli starte na tarce, 10, jeśli w plasterkach.

Dodać ugotowany makaron, resztę oliwy i chwilkę razem dusić. Doprawić. Oprószyć serem.

Smacznego.

 

spaghetti aglio olio ze słonecznikiem

Obiad błyskawiczny. Przygotowywany tyle, ile gotuje się makaron. Niewymagający wielu składników. Prosty, ale naprawdę smaczny. I wbrew pozorom oryginalny.

Potrzebujemy:

- makaronu spaghetti;

- oliwy z oliwek extravergine;

- czosnku;

-natki pietruszki;

- słonecznika;

Gotujemy makaron wg przepisu na opakowaniu.

Na patelni rozgrzewamy oliwę. Nieprzypadkowo napisałam, że ma to być oliwa extravergine. Toczyłam ostatnio ze znajomym dyskusję nt tego, czy zdrowo, czy niezdrowo jest smażyć na oliwie. Sprawdziłam! Okazuje się, że najzdrowiej właśnie na oliwie. Oliwa z oliwek extravergine jest poddawana procesowi tłoczenia na zimno, to znaczy świeże i wyselekcjonowane owoce trafiają do prasy mechanicznej, gdzie są miażdżone na pulpę, a następnie po oddzieleniu wody i wytłoczyn, otrzymujemy najprawdziwszą oliwę extravergine. Nie bez znaczenia jest też jakość oliwy. Ja, po wypróbowaniu różnych marek i raczej niewielkim prawdopodobieństwie- póki co- kupienia tego zacnego tłuszczu od producenta, jestem wierna Monini. Nie wiem, czy mogę używać nazwy własnej. Zaryzykuję- POLECAM. Jest wprawdzie trochę droższa od innych, ale jest dla mnie synonimem pewnej jakości.

Wracając do przepisu- na rozgrzaną oliwę wrzucamy pokrojony drobniutko czosnek. Ile? Zależy jak bardzo lubimy. Chwilę podsmażamy, nie za długo, żeby czosnek nie zrobił się gorzki. Do czosnku dorzucamy posiekaną natkę pietruszki.

Na innej patelni prażymy słonecznik do momentu, aż się nieco opali.

Ugotowany makaron przekładamy na patelnię z czosnkiem, mieszamy, tak, by makaron pokrył się oliwą i resztą. Część słonecznika odkładamy do dekoracji, resztą posypujemy zawartość patelni i znów mieszamy.

Wykładamy na talerze.Posypujemy pozostałym słonecznikiem.

Smacznego.

Aaaaaaa! Zapomniałam o serze żółtym- zetrzeć i posypać:)

makaron w sosie paprykowym

Zrobiłam dziś mały przegląd jedzenia sfotografowanego, ale nie publikowanego i znalazłam m.in. taki oto makaron. Bardzo dobry sosik, jego przygotowanie trwa chwilkę. Obsypałam go obficie słonecznikiem prażonym na suchej patelni, żeby coś smakowicie chrupało w zębach:)

Składniki (tak na 2 osoby);

- makaron;

- 1,5 papryki w kolorze dowolnym;

- cebula;

- 2 łyżki octu balsamicznego;

- garść świeżego szpinaku (lub tak, jak ja 5 kulek mrożonego);

- 2 łyżki masła;

- pieprz, sól;

Paprykę umyć, oczyścić z gniazd nasiennych, pokroić na kawałki (wersja dla mrożonkolubnych- odmrozić:). Cebulę pokroić w grube krążki.  Zrumienić na maśle paprykę, przełożyć do miksera. Na pozostałym tłuszczu przesmażyć cebulę,  dodać do papryki. Zmiksować warzywa, doprawić solą, pieprzem i octem. Połączyć ze szpinakiem-w jakiejkolwiek postaci on będzie. Makaron ugotować wg przepisu na opakowaniu, słonecznik uprażyć na suchej patelni.

Makaron polać sosem i posypać ziarenkami. Smacznego:)

Ps. Chciałam BARDZO podziękować za komentarze. Do tej pory ich nie było, a ostatnio nagle się pojawiły.Bardzo sympatyczne!  Nawet nie wiecie, jak mi się gębusia cieszyła:) Nie sądziłam, że ktoś, oprócz moich znajomych na fb, których udostępnianiem bloga zamęczam, to czyta… Pozdrawiam Was serdecznie:)

 

marchewka z groszkiem inaczej

Uwielbiam marchewkę z groszkiem. I wcale nie od dzieciństwa, bo nie znałam wówczas tego smaku. Poznałam dopiero jak zaczęłam gotować. Dziś moje kochane połączenie troszkę inaczej. W zapiekance. Nie podaję proporcji, bo ja dałam duuużo marfefki z groszkiem. Przypomina mi się „Wiersz dla sepleniących” Gałczyńskiego: Pewna pani na Marsałkowskiej kupowała synkę z groskiem, w towazystwie swego męza, ponurego draba. I tak dalej, i tak dalej. Taka tam dygresja, wybaczcie.
Przepis:
- makaron w ulubionym kształcie
- marchewka z groszkiem, mrożona
- masło
- pieprz, sól, gałka muszkatołowa
- 3 jajka
- szklanka mleka
- ser żółty
Makaron ugotować wg przepisu na opakowaniu. Mrożonki się rozmraża przed wrzuceniem na patelnie? Ja nie rozmroziłam, tylko od razu wrzuciłam na patelnię z masełkiem. Poczekałam, aż zmarzlina się rozpłynie, a następnie przykryłam pokrywką i poddusiłam do miękkości. Przyprawiłam solą gruboziarnistą i pieprzem. Piekarnik rozgrzałam do temperatury 180′. Natłuściłam naczynie żaroodporne. Układałam składniki warstwami: makaron- warzywka- makaron- warzywka aż do wyczerpania. Wymieszałam jajka z mlekiem i gałką muszkatołową, zalałam zapiekankę. Posypałam startym żółtym serem. Ponieważ wszystkie składniki są właściwie gotowe do spożycia, zapiekałam ok 15 min, tak żeby jajka się ścięły a ser roztopił.
Smacznego!
W ogóle lubię mrożenie. Opóźnia psucie się produktów, więc nie wyrzucam jedzenia, a dzięki zmniejszeniu aktywności niektórych enzymów zapobiega namnażaniu szkodliwych mikroorganizmów. Poza tym mrożonki są zdrowe, bo mrożenie nie zabiera produktom wartości odżywczych.
Kupuję sporo mrożonek, a poza tym mrożę sama. Na tyle, na ile pozwala mi mój niewielki zamrażalnik.
Polecam mrożenie papryki. Jest to mój sposób na oszczędzanie- papryka poza sezonem sporo kosztuje, więc kupuję ją wtedy, gdy nie płacę za nią więcej niż 5 zł i do lodu. Zachowuje piękny kolor i smak. Spróbujcie sami.