pasztet marchewkowy z żurawiną

Trzeci wpis w tym roku i już drugi pasztetowy :)

Przez tyle lat podchodziłam do pieczenia pasztetów jak przysłowiowy pies do jeża. Ale spróbowałam i… zamierzam upiec ich jeszcze wiele. Zawsze lubiłam pasztety mięsne (obecnie źle się czuję po ich spożyciu, więc nie spożywam), warzywne wcale nie są gorsze, tym bardziej, że wiem, jaka jest ich zawartość.

A przepis inspirowany tym z bloga slowly veggie

pasztet marchewkowySkładniki:

- 800 g marchwi;

- cebula;

- 6 łyżek kaszy manny;

- garść suszonej żurawiny;

- garść ziaren siemienia lnianego;

- łyżeczka kurkumy;

- łyżeczka curry; 

- łyżeczka pieprzu;

- łyżeczka tymianku;

- 1,5 łyżeczki soli;

- 3 jajka;

- łyżeczka masła klarowanego do smażenia;

Obraną marchew pokroić na mniejsze kawałki,

ugotować do miękkości w lekko osolonej wodzie, przestudzić.

Cebulę drobno posiekać, podsmażyć na rozgrzanym maśle, dodać do marchwi.

Dodać kaszę mannę, przyprawy i jajka, wszystko dokładnie zblendować.

Wsypać żurawinę i siemię lniane, wymieszać. 

Całość przełożyć do natłuszczonej foremki.

Piec w 180′ przez godzinę.

Odstawić na noc.

Rano zajadać z apetytem.

Smacznego;)

http://www.slowlyveggie.pl/pasztet-marchewkowy.html

koktajl: banan- truskawka-siemię lniane- jarmuż- imbir (patent dla tych, którym siemię lniane nie przechodzi przez gardło)

Dobrze, że okres świąteczny już minął… Okazuje się, że odchudzonymi i dostosowanymi do diety potrawami też można się przejeść… Wiem, nikt mnie nie zmuszał… Ale ja strasznie lubię jeść!

Teraz powoli wychodzę na prostą (czytaj: wracam do praktykowanego przeze mnie wcześniej sposobu żywienia), a jednym z pomysłów na to wychodzenie jest przygotowywanie zdrowych koktajli. Tym razem zmieszałam paćkę lnianą z mocno dojrzałymi bananami, mrożonkami- truskawkami i jarmużem; doprawiłam aromatycznym imbirem.

To naprawdę smaczne i zdrowe połączenie, może tylko niezbyt wyględne:) A najważniejsze, że siemię lniane w takim połączeniu jest praktycznie niewyczuwalne!

Wspomniane siemię w ostatnim czasie często pojawia się w mojej kuchni. Nic dziwnego- to taki polski superfood. Działa osłonowo na układ pokarmowy, reguluje jego pracę oraz wspomaga perystaltykę jelit. Krążą również legendy o tym, że pozytywnie wpływa na odporność… No cóż, ja jestem tu mało chlubnym wyjątkiem…

koktajl siemie, truskawka, jarmuzSkładniki:

- dojrzały banan;

- kilka zamrożonych truskawek;

- mała garść jarmużu- u mnie mrożony;

- ok cm kawałek imbiru;

- łyżka zmielonego siemienia lnianego;

- pół szklanki wody;

Przygotować siemię- w rondelku zalać je wodą, a następnie zagotować (uwaga- ucieka!).

Przestudzić.

W kielichu blendera umieścić wszystkie składniki (imbir obrać i pokroić na 3-4 kawałki), zmiksować.

Smacznego.

pasztet warzywno- jaglany i moje wyzwanie na 2017

Początek roku zobowiązuje do zobowiązań:)

Nie, nie należę do osób, które startują w nowy rok z długaśną listą postanowień- uważam, że czasem, zupełnie niezależnie od nas samych, nie jesteśmy w stanie wprowadzić ich w życie. Szkoda czasu na wymyślanie potencjalnych źródeł rozczarowania, prawda?

A jednak mam postanowienie na ten rok. I dotyczy ono bloga. Czuję (i widzę), że w 2016 zaniedbałam blogowanie. Teoretycznie mogłabym sobie dać spokój (skoro mi nie idzie), ale pamiętam, jaką przyjemność dawało mi kiedyś systematyczne publikowanie przepisów.

Dlatego postanawiam- 52 przepisy w 2017. Przynajmniej!

Podobieństwo do facebookowej akcji książkowej- nieprzypadkowe. Przy okazji zachęcam do zmierzenia się z wyzwaniem czytelniczym- ja biorę w nim udział trzeci raz: w 2015 przeczytałam 70 książek, w 2016- 67. Zobaczymy, co przyniesie ten rok:) Moja rada na czytanie większej ilości książek- mniej telewizora!

A jak już się tak chwalę… przedstawiam Wam mój pierwszy, naprawdę udany, pasztet!

Nigdy jeszcze nie podjęłam się przygotowania pasztetu, choć od dłuższego czasu chodziło mi to po głowie. Przepis wzięłam z popularnego bloga Jadłonomia i nieco zmodyfikowałam pod produkty, które miałam w domu. To również moje pierwsze doświadczenie z pasztetem warzywnym, a ponieważ wyszedł naprawdę pyszny, to mam nadzieję, że nie ostatnie:)

pasztet jaglano warzywnySkładniki:

- 1 ½ szklanki ugotowanej kaszy jaglanej / około 3/4 suchej szklanki kaszy;

- szklanka orzechów laskowych, zmielonych w młynku lub blenderze-

- ja wykorzystałam mąkę orzechową ze sklepu ze zdrową żywnością;

- 100 ml oleju roślinnego;

- spora marchewka;

- pół selera;

- czerwona cebula;

- 2 – 3 łyżki sosu sojowego;

- 2 ziarna ziela angielskiego;

- 2 liście laurowe;

- łyżeczka majeranku;

- łyżeczka suszonej pietruszki;

- ½ łyżeczki lubczyku;

- ½ łyżeczki tymianku;

- spora szczypta gałki muszkatołowej;

- sól i czarny pieprz;

Na dnie dużego rondla lub garnka rozgrzać olej. Wrzucić pokrojoną w piórka cebulę.

Dodać liście laurowe, ziele angielskie i smażyć na niewielkim ogniu do czasu,

aż cebula będzie szklista i miękka.

W tym czasie marchewki oraz seler obrać i zetrzeć na tarce.

Wyjąć z cebuli ziele angielskie oraz liście laurowe, dodać przygotowane warzywa

i dusić na małym ogniu przez około 10 – 15 min, czyli do czasu, aż wszystko mocno zmięknie.

Ja dodatkowo lekko podlałam zwartość patelni wodą.

Miękkie warzywa przełożyć do dużej miski.

Dodać ugotowaną kaszę jaglaną, orzechy, olej oraz pozostałe przyprawy

i zmielić wszystko na gładką masę.

Doprawić do smaku solą i czarnym pieprzem.

Przełożyć do keksówki wyłożonej papierem do pieczenia lub posmarowanej olejem

i piec przez 30 – 45 minut w piekarniku rozgrzanym do 200 stopni.

Wyjąć, studzić przez całą noc, a rano kroić.

Mnie bardzo pasuje połączenie pasztetu z rukolą,

ale zachęcam Was do znalezienia Waszego ulubionego połączenia smakowego.

Wszystkiego inspirującego w Nowym Roku i..smacznego!

babka z białą czekoladą i żurawiną

babka z białą czekoladą i żurawiną2Niektórzy mogą powiedzieć, że Święta mi się pomyliły, no bo kto publikuje przepis na babkę przed Bożym Narodzeniem? Ano ja:) To pierwsza, upieczona przeze mnie, babka, a w dodatku wzięła i wyszła! I smakowała- nie tylko mnie:)

Zachęcam zatem do wypróbowania przepisu, ostrzegając jednocześnie- nie jest to ciasto o zmniejszonej kaloryczności, więc dopuszcza się jeden maluni malusieńki kawałeczek…dziennie:)

Ten wypiek jest chyba wyrazem mojej tęsknoty za ciemną czekoladą, której muszę unikać. Podjęłam próbę zastąpienia jej jej białym odpowiednikiem i powiem Wam, że źle nie jest:) Zapewne znajdą się osoby, dla których nie ma czegoś takiego jak biała czekolada, uwierzcie mi jednak, że, jak mówi przysłowie, „na bezrybiu i rak ryba”…

Przepis znalazłam w gazetce Gotuj krok po kroku.

Składniki:

- 250 g miękkiego masła;

- 3/4 szklanki cukru pudru+ do posypania;

- opakowanie cukru wanilinowego;

- 4 jajka;

- 100g białej czekolady;

- 150 g mąki pszennej+ jedna łyżka;

- 100 g mąki ziemniaczanej;

- łyżeczka proszku do pieczenia;

- garść suszonej żurawiny;

- szczypta soli;

-  masło i mąka do formy;

Masło utrzeć z cukrem pudrem i cukrem wanilinowym na puszystą masą.

Po ok 6 min dodawać po jednym żółtku, mieszając.

Czekoladę roztopić w kąpieli wodnej i ostudzić.

Ucierając masło z cukrami, dodawać czekoladę.

150 g mąki pszennej i 100 g mąki ziemniaczanej przesiać z proszkiem do pieczenia,

po czym dosypać do masy czekoladowej.

Zmiksować na najwolniejszych obrotach miksera.

Białka ubić ze szczyptą soli na sztywną pianę. Łyżką delikatnie połączyć ją z masą.

Suszoną żurawinę obtoczyć w jednej łyżce mąki.

Dosypać ją do ciasta i wymieszać.

Formę z kominem o średnicy 24 cm posmarować masłem i przesypać mąką.

Masę wlać do formy. Wierzch wyrównać.

Piec ok godziny w temperaturze ok 175′.

Po ok 30 min, gdy wierzch się zarumieni, ciasto nakryć folią aluminiową.

Stan wypieczenia sprawdzać patyczkiem.

Ostudzony wypiek wyłożyć na talerz, oprószyć cukrem pudrem.

Smacznego.

babka z białą czekoladą i żurawiną

tortilla z burakiem, fetą i rukolą

Jeżeli widzicie aktywność na blogu, możecie być pewni, że właśnie jestem chora i przebywam na zwolnieniu. Aktualnie biję własne, niezbyt pożądane przeze mnie, rekordy (w ilości L4 w miesiącu, ilości opryszczek w miesiącu itp). Tragedia jakaś!

Dziś publikuję przepis na tortille z poprzedniego zwolnienia, gdyż, póki co, kolejny dzień odżywiam się zdrowotnym rosołkiem. Uwielbiam tortille, z wszelakim nadzieniem, burakową jadłam jednak po raz pierwszy. A ponieważ buraki i rukola są w mojej pierwszej dziesiątce produktów spożywczych, więc myślę, że taka kompozycja smakowa pojawi się w refluksyjnej kuchni wiele razy.

tortille z burakiemSkładniki (na dwie wypasione porcje):

- 4 placki tortilli;

- 4 małe ugotowane lub upieczone w piekarniku buraki;

- pół opakowania fety;

- rukola (ilość wg lubienia);

- łyżeczka rozmarynu;

- łyżka oliwy;

MIODOWY VINEGRETTE:

- 1 1/2 łyżki octu winnego;

- 3-4 łyżki oliwy;

- łyżka miodu;

- szczypta soli morskiej;

- świeżo zmielony czarny pieprz;

Ugotowane wcześniej buraki pokroić w plasterki.

Rozgrzać oliwę na patelni, wrzucić na nią pokrojone buraki, doprawić rozmarynem.

Chwilę razem podgrzewać, a następnie zdjąć z ognia.

Ułożyć placki tortilli na talerzach, a następnie umieścić na nich buraki,

pokrojoną w kostkę fetę oraz umytą rukolę.

Wszystkie składniki sosu wymieszać; sosem polać składniki umieszczone na placku.

Tortille zwinąć, a potem podgrzać.

Ja jestem leniwcem, więc robię to w mikrofali.

Zajadać:)

Smacznego.

nie wiem, co na obiad, czyli szybki krem marchewkowo- kukurydziany

Ten krem to fajna propozycja, jeśli nie mamy pomysłu na obiad, a chcemy, żeby było szybko i rozgrzewająco. Potrzebujemy jedynie puszki kukurydzy i kilku zabłąkanych w kuchni marchewek. Przygotowanie zupy trwa naprawdę krótko i wymaga minimalnego wysiłku.

No po prostu same plusy:)

Jeśli chodzi o użycie kukurydzy, która potencjalnie może szkodzić przy dolegliwościach refluksowych, zauważyłam, że niewielkie jej ilości nie przeszkadzają mojemu problematycznemu układowi pokarmowemu. Ale sprawdźcie, jak podziała na Wasze układziochy:)

zupa kukurydziano marchewkowaSkładniki (na 2 porcje):

- 3 małe marchewki;

- puszka kukurydzy;

- pół czerwonej cebuli;

- ok litra wody (lub, jeśli chcemy, żeby krem był bardziej gęsty, mniejsza jej ilość);

- sól, pieprz, curry, kurkuma;

- oliwa;

- pół kostki bulionu warzywnego (opcjonalnie!

ja nie używam dodatkowego tłuszczu, jeśli podsmażam cebulę na oliwie);

- uprażone na suchej patelni orzechy ziemne (może też być słonecznik);

Marchewki obrać, pokroić w kostkę.

Rozgrzać w garnku oliwę, zeszklić na niej pokrojoną w piórka cebulę.

Do cebuli dodać marchewkę oraz osączoną kukurydzę.

Doprawić solą i pieprzem, zalać wodą.

Gotować do miękkości marchewki.

Całość doprawić curry i kurkumą, lekko przestudzić i zblendować.

Podawać z prażonymi orzechami lub słonecznikiem.

Smacznego.

ziemniaczane kotlety z pieczarkami w panierce z otrębów pszennych i siemienia lnianego

Tylko na zwolnieniu można zaszaleć z pracochłonnością i czasochłonnością przygotowywanych potraw! „Takie kotlety pracochłonne?”- powiedzą pewnie niektórzy. Dla mnie tak. Na co dzień jestem, bardziej lub mniej przymusową, zwolenniczką szybkich dań i na pewno nie pokusiłabym się o przygotowanie posiłku wymagającego aż takiej ilości czasu spędzonego w kuchni.

No chyba, że zostałyby mi z obiadu ugotowane ziemniaki…

Czy takie jedzenie przy moich dolegliwościach nie szkodzi? Pewnie szkodzi, jak wszystko, co tłuste. Ja jednak traktuję je jak fast food (choć to bardziej slow food:) i pozwalam sobie na nie od wielkiego dzwonu. Wiecie- „normalni ludzie”, jak mają ochotę na coś niezdrowego, sięgają po pizzę, chipsy i takie tam, ja sobie przygotowuję… ziemniaczane kotlety ;)

kotlety ziemniaczane z pieczarkamiSkładniki:

- 75 dag ziemniaków;

- 3 jajka;

- 4 łyżki mąki;

- otręby pszenne i siemię lniane- do panierki (może być też bułka tarta);

FARSZ: 50 dag pieczarek+ cebula+ łyżka masła+ natka pietruszki+ sól+ pieprz;

Ziemniaki obrać, opłukać, ugotować w osolonej wodzie.

Dokładnie odcedzić, przepuścić przez praskę lub utłuc. Wystudzić.

Pieczarki oczyścić, opłukać, pokroić w plasterki.

Obrać cebulę, pokroić ją w kostkę, a następnie zeszklić na maśle.

Dodać pieczarki, przesmażyć, a potem dusić, aż odparuje płyn.

Przyprawić solą, pieprzem, ostudzić.

Połączyć z posiekaną natką pietruszki (ilość wg miłości do tej zieloności).

Do ziemniaków dodać 2 jajka, mąkę i trochę soli, wyrobić ciasto.

Ciasto podzielić na 6 części.

Każdą mocno rozpłaszczyć, na połowę wyłożyć farsz, złożyć, a następnie dokładnie zlepić brzegi.

Kotlety panierować w jajku i otrębach pszennych,wymieszanych z siemieniem lnianym,

smażyć na gorącym oleju.

Smacznego.

kurczak w owsiano- migdałowej panierce

Choróbsko to nic przyjemnego- to fakt! Ale kiedy na co dzień nie wiesz, w co włożyć ręce, choróbsko i idące za nim zwolnienie, to całkiem fajny czas na nadrobienie domowych zaległości… Na przykład w blogowaniu…

Mięsko? Dobre:) Zwłaszcza jeśli przyrządzi się je w nieco inny niż zawsze sposób. Dziś proponuję zmianę w zakresie panierki-tradycyjna, z bułki tartej odchodzi do lamusa, a zastępuje ją mieszanka zmielonych płatków owsianych i migdałów. Inaczej, a przede wszystkim zdrowiej:) Na pewno zdrowiu posłużyłaby jeszcze bardziej rezygnacja ze smażenia, ale nie dajmy się zwariować! Przypominam- słuchajmy naszego organizmu. Ja czułam się dobrze po tak przygotowanym mięsie.

Czego i Wam życzę:)

Inspiracja z bloga czerwień i błękit.

panierka migdal i platki owsianeSkładniki:

- filet z kurczaka;

- sól, pieprz;

- suszone przyprawy: słodka i ostra papryka, zioła prowansalskie, rozmaryn i czosnek;

– 2 łyżki migdałów (mogą być w płatkach);

- 2 łyżki płatków owsianych górskich;

- jajko;

- masło klarowane- do smażenia;

Płatki owsiane i migdały zmielić.

Ja zrobiłam to w młynku do kawy, ale przydatny będzie także malakser.

Mięso oczyścić. Pokroić w plastry grubości ok 1 cm. Lekko rozbić.

Posypać przyprawami z obu stron i włożyć na ok pół godziny do lodówki.

Jajka rozkłócić w miseczce.

Mieszankę owsiano- migdałową umieścić w głębszym talerzu.

Wyjętego z lodówki kurczaka panierować z obu stron najpierw w jajku,

a potem w płatkach i migdałach.

Smażyć na małym ogniu na rozgrzanym maśle, aż kotlety uzyskają złoty kolor.

Smacznego.

prosty krem dyniowy z prażonym słonecznikiem i siemieniem lnianym

Jej wysokość DYNIA zagościła w końcu i w mojej kuchni. Całą sobotę zajęło mi rozprawienie się z nią, ale dzięki temu w zamrażarce mam po kilka porcji puree dyniowego oraz dyni w kostkach, które czekają na swoją odsłonę…

Tymczasem proponuję Wam prostą zupę dyniową. Potrzeba zaledwie czterech składników, aby wyczarować jesień na talerzu. Polecam!

zupa dyniowaSkładniki (na dwie porcje):

- 1 1/2 szklanki pokrojonej w kostkę dyni;

- marchewka;

- czerwona cebula;

- litr wywaru warzywnego (u mnie na ekologicznej kostce);

- sól;

- curry i chilli w proszku (u mnie przyprawa, którą dostałam z Dubaju);

- łyżeczka masła klarowanego;

Marchewkę i cebulę obrać, pokroić byle jak- i tak będą ostatecznie blendowane.

Rozgrzać masło w garnku, wrzucić marchew, dynię i cebulę, podsmażać ok 3 min, zamieszać. 

Zalać wywarem warzywnym, posolić.

Gotować do miękkości warzyw, przestudzić.

Zawartość garnka zblendować na gładki krem.

Podgrzać i przyprawić curry oraz chilli- ilość wg uznania.

Podawać z prażonym słonecznikiem i siemieniem lnianym, uprażonymi na suchej patelni

(pamiętajcie prażąc siemię, żeby przykryć patelnie pokrywką, bo strzela!).

Smacznego.

amerykańskie mielone- z kapustą włoską

Bardzo smaczne kotlety. W gazecie, z której wzięłam przepis, podane z sosem pomidorowym, ale ponieważ unikam pomidorów (mocno zakwaszają) w mojej kuchni zaistniały w połączeniu z ryżem i beszamelem. I wiecie co? Lubię to:)

kotlety z kapustaSkładniki- na kotlety:

- 70 dag mięsa mielonego;

- 20 dag kapusty włoskiej;

- cebula;

- bułka;

- pół szklanki mleka;

- 2 jajka;

- 10 dag bułki tartej;

- 2 łyżki masła;

- sól, pieprz;

- olej do smażenia kotletów;

Kapustę włoską podlać niewielką ilością osolonej wody i gotować, aż będzie miękka.

Osączyć i drobno pokroić.

Cebulę obrać i posiekać.

Na patelni roztopić masło, zeszklić na nim cebulę z kapustą.

Ostudzić, dodać do mielonego mięsa.

Wymieszać z namoczoną w mleku i odciśniętą bułką, jajkami

(jeśli masa będzie zbyt rzadka dodać 2 łyżki bułki tartej).

Doprawić solą i pieprzem.

Uformować nieduże kotlety, obtoczyć w bułce tartej (lub nie-

-ja nie obtaczałam i też się ładnie usmażyły:)

Usmażyć z obu stron na rozgrzanym oleju.

Smacznego.